Dodał: tbiegun | 2011-09-08 08:28 | źródło:onet.pl
- Niemcy w pierwszej połowie grali w takim tempie, że w przerwie w szatni nie do końca dowierzaliśmy w to, co się dzieje - powiedział Wojciech Szczęsny dla "Przeglądu Sportowego".
"Przegląd Sportowy": Był pan po jakimś meczu równie wściekły jak po spotkaniu z Niemcami?
Wojciech Szczęsny: Nie.
Mimo że to był mecz towarzyski?
- Tak.
Schodząc z boiska rzucił pan rękawicami. W kogo miały trafić?
- Dobrze wiecie, w kogo.
Trafiły pod nogi Loewa.
- A to nie w niego.
W sędziego?
- Wolę milczeć, bo jeśli powiem, to potem będę ponosił jakieś konsekwencje. Ale celowałem w kogoś, nie ukrywam tego.
Loew podał rękawice i pogratulował panu.
- Pogratulował mi chyba występu, bo wyniku raczej nie. Okoliczności, w jakich straciliśmy ostatnią bramkę, nigdy nie powinny się wydarzyć. (...)
Był to pana dotychczas najtrudniejszy mecz w reprezentacji?
- Najlepszy i najtrudniejszy. I na pewno rozgrywany na najwyższym poziomie. Niemcy w pierwszej połowie grali w takim tempie, że w przerwie w szatni nie do końca dowierzaliśmy w to, co się dzieje, nikt nie wiedział, jak zapobiec ich atakom.
skomentuj