Dodał: tbiegun | 2011-08-31 08:48 | źródło:wp.pl
Wojciech Szczęsny o ostatnim meczu ligowym Arsenalu Londyn chciałby jak najszybciej zapomnieć. Porażka "Kanonierów" z Manchesterem United 2:8 była szokiem dla całej Anglii. 21-letniego polskiego bramkarza nikt jednak nie obwinia za tą klęskę, a jego ojciec Maciej boi się tylko jednego - że "Francuzik", czyli trener Arsenalu Arsene Wenger, zacznie szukać winnych.
Szczęsny senior uważa, że jeśli postawa defensywy "Kanonierów" wciąż będzie tak fatalna jak obecnie, może to negatywnie wpłynąć na jego syna. - Jeśli Wojtek będzie wpuszczał co mecz dwie lub trzy bramki, bo Arsenal gra tak katastrofalnie, za dwa miesiące może się to odbić na młodym człowieku - uważa były piłkarz Legii Warszawa, Widzewa Łódź, Wisły Kraków i Polonii Warszawa.
- Mało tego, obawiam się, czy Wenger nie zacznie obwiniać za porażki Wojtka. Już raz mu się to zdarzyło, w kwietniu po meczu z Liverpoolem (1:1). Gdy w 98. minucie Kuyt wykonywał rzut karny, Wojtek czekał do końca, rzucił się i zabrakło mu 20 cm do sukcesu, Wenger miał pretensje, że nie obronił - opowiada Maciej Szczęsny w rozmowie z "Magazynem Sportowym".
- Tylko tego się obawiam, że Francuzik zacznie szukać kozłów ofiarnych, bo sam siebie nie położy na ofiarnym stosie - komentuje ojciec pierwszego bramkarza Arsenalu.
Na razie Wojciech Szczęsny ma niepodważalną pozycję zarówno w klubie, jak i w reprezentacji Polski. - Gdy słyszę dywagacje, kto jest pierwszy do bramki w reprezentacji i ktoś wspomina Artura Boruca albo łudzi się, że wróci Łukasz Fabiański, mogę się tylko zaśmiać. Fakty są jednoznaczne: dziś Wojtek jest numerem 1. I jeśli dopisze mu zdrowie i nie obniży gwałtownie lotów, a nie widzę przyczyn, dla których miałoby się tak zdarzyć, to tak zostanie - twierdzi Szczęsny senior.
skomentuj