Dodał: tbiegun | 2011-10-14 10:23 | źródło:pilka.pl
Jerzy Dudek w ciągu swoich 6 lat na Anfield wystapił dla Liverpoolu ponad 180 razy i stał się legendą klubową dzięki finałowi Ligi Mistrzów w 2005 roku. Bramkarz wyjawił jednak, że wszystko mogło się potoczyć inaczej - Polak bowiem 10 lat temu prawie zasilił szeregi Kanonierów.
Dudek dołączył do Liverpoolu w 2001 roku za kwotę 5 milionów funtów. Od razu stał się podstawowym bramkarzem zespołu z Merseyside. Dobre występy mieszał z kiepskimi, ale status legendy wyrobił sobie podczas finału w Stambule w 2005 roku. Liverpool przegrywał 3-0, jednak w dramatycznych okolicznościach Anglikom udało się zremisować. W rzutach karnych Dudek zaprezentował swój słynny "Dudek dance" i obronił dwa rzuty karne, co dało Liverpoolowi piąte zwycięstwo w Pucharze Europejskim.
Polski bramkarz dzięki temu stał się jedną z legend klubu, jednak teraz w wywiadzie dla Gunners.com.pl Dudek przyznał, że to wszystko mogło wyglądać inaczej.
- Przed podpisaniem kontraktu z Liverpoolem byłem na rozmowach z Wengerem. Byłem już praktycznie dogadany. Wróciłem do Rotterdamu z nadzieją, że i kluby się dogadają, ale niestety Feyenoord za mnie chciał 10 milionów funtów, na co Wenger zgodzić się nie mógł. Był w stanie zapłacić 7 milionów. - powiedział Dudek.
Feneyoord nie zgadzał się na kwotę 7 milionów więc Wenger zamknął negocjacje. 2 miesiące później, Houlier kupił Dudka za połowę ceny żądanej przez Holendrów.
- Po dwóch miesiącach kupił mnie Liverpool za 5 milionów funtów. Wtedy Wenger zadzwonił do mnie i mojego agenta z pytaniem, dlaczego Feyenoord nie chciał mu mnie sprzedać za 7 milionów, a dwa miesiące później zgodził się na 5 milionów od Liverpoolu. Więc byłem bardzo blisko gry w tym klubie, jeszcze w tej złotej drużynie, która zdobywała wiele trofeów. - dodał.
skomentuj