rgolrgolgoalkeeper logo
>
Login:
Hasło:
załóż nowe konto przypomnienie hasła
 zapamiętaj mnie
menu główne obozy bramkarskie futbolmaniacy artykuły Kącik trenera Sprzęt bramkarski Szkółki bramkarskie
Dodał: tbiegun | 2006-07-06 00:00 | źródło:www.mistrzostwa-swiata.pl

Peter Shilton

Anglicy, słusznie uznawani za pionierów futbolu, jak na ironię losu tylko raz tryumfowali w światowym czempionacie. Było to dokładnie 40 lat temu. Zapewne nie mieli by nic przeciwko temu, aby na niemieckich boiskach ta historia się powtórzyła. Tylko czy podopieczni Erikssona znajdą w sobie na tyle siły, umiejętności i determinacji, aby sprostać temu trudnemu wyzwaniu?

W 1966 roku było o tyle łatwiej, że mistrzostwa świata były rozgrywane w Anglii, trenerem kadry był Alf Ramsey, a trzon zespołu stanowili m.in. Bobby Moore, Bobby Charlton i Gordon Banks. Ten ostatni był znakomitym bramkarzem, których Anglia miała zawsze pod dostatkiem. Toteż u schyłku kariery Banksa nie zaprzątano sobie głowy tym, kto będzie jego sukcesorem. Na długie lata miał nim zostać właśnie Peter Shilton.

Zadebiutował w kadrze w wieku 21 lat i był to wymarzony występ, gdyż Anglicy pokonali drużynę RFN 3:1. Już po roku czasu Shilton zagrał w meczu eliminacyjnym do mistrzostw Europy’ 72 ze Szwajcarią, zremisowanym przez Brytyjczyków. Były to jego pierwsze mecze rozgrywane w kadrze, na które przyjeżdżał jako zawodnik Leicester City. Ugruntowaną pozycję w reprezentacyjnej bramce wywalczył w 1973 roku, kiedy to doszło do decydujących meczów o przepustki do Weltmaisterschaft’74. Shilton wystąpił w obydwu spotkaniach rozgrywanych przeciw Polsce. Zapewne nie wspomina ich najlepiej. W pierwszym meczu w Chorzowie dwukrotnie musiał uznać wyższość polskich graczy, a przy pierwszej bramce zdobytej przez Lubańskiego prysł mit znakomitego obrońcy Bobby Moora. Rewanż rozgrywany w październiku na Wembley mocno zachwiał pozycją Shiltona. Polacy objęli prowadzenie po strzale Jana Domarskiego, który ku zdumieniu publiczności pokonał niepewnie interweniującego Shiltona. Angielski bramkarz popełnił brzemienny w skutkach błąd. I to w głównej mierze jego zasługa, że niechlujny strzał polskiego napastnika wpadł do angielskiej bramki. Shilton puszczając piłkę pod brzuchem, stał się jednym z antybohaterów tego dramatycznego widowiska. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 1:1, zapewniając Polakom uczestnictwo na mundialu w Niemczech kosztem Anglików, którzy musieli ten mecz wygrać.

Anglików zabrakło też na kolejnym mundialu w Argentynie w 1978 roku. Shilton sporadycznie w tym czasie występował w kadrze. W orbicie zainteresowań selekcjonera znajdował się wtedy także inny goalkeeper – Ray Clemence. Jego klubowa drużyna – Liverpool FC osiągała w latach 1977-1978 i w 1981 roku największe europejskie sukcesy, toteż decyzja selekcjonera kadry zdawała się być całkowicie uzasadniona. Czas Shiltona nadszedł wraz z transferem do Nottingham Forest, który na kolejne dwa lata (1979-1980) zarezerwował sobie miano najlepszej drużyny na Starym Kontynencie. Shilton wykorzystał swoją szansę i to on wkrótce stał się bramkarzem numer jeden reprezentacji Anglii, który mimo skończonych 30 lat nie zaznał jeszcze smaku gry na mistrzostwach świata. Jego czas na międzynarodowej arenie miał dopiero nadejść. Wkrótce wystąpił w trzech finałowych turniejach o mistrzostwo świata. Po wygranych kwalifikacjach do mundialu w Hiszpanii, w czasie których Shilton czterokrotnie wystąpił w wyjściowym składzie (puszczając tylko jedną bramkę), Anglicy zameldowali się na Półwyspie Iberyjskim. Eliminacje grupowe przeszli jak burza, zdobywając komplet punktów. Shilton dał sobie wbić gola tylko w pierwszym meczu przeciw Francji. W kolejnych czterech meczach był już niepokonany. Anglicy nie zdołali jednak awansować do półfinałów, ponieważ dwukrotnie bezbramkowo zremisowali z Hiszpanią i RFN. Shilton mógł być dumny z 425 minut bez straconej bramki. Ray Clemence podziwiał popisy kolegi po fachu z ławki rezerwowych.

Cztery lata później w Meksyku 36-letni Shilton sposobił się do swego drugiego występu na mistrzostwach świata. Tym razem Anglicy zaczęli od falstartu przegrywając z Portugalią, a Shilton – tak jak cztery lata wcześniej – dał się pokonać rywalom już w pierwszym meczu. Po bezbramkowym remisie z Maroko przyszedł mecz z Polską i okazja do rewanżu dla angielskiego bramkarza. Tym razem polsko-angielska batalia nie miał takiej dramaturgii jak ta sprzed 13 lat. Anglicy już w pierwszej połowie rozstrzygnęli losy tego jednostronnego pojedynku za sprawą Linekera, zdobywcy wszystkich trzech bramek. Także w 1/8 finału wynikiem 3:0 podopieczni Bobby Robsona zapewnili sobie awans do dalszych gier. W ćwierćfinale wpadli na Argentynę. Ten mecz przeszedł już do annałów futbolu. Nie zabrakło w nim ani piłkarskiego artyzmu, ani boiskowego cwaniactwa. Shilton padł ofiarą obydwu tych zdarzeń. W 51 minucie gry razem z Maradoną wyskoczył do szybującej w powietrzu piłki. Starał się ją złapać, ale to Argentyńczyk ją wypiąstkował, tyle tylko, że w kierunku angielskiej bramki. Anglików ogarnęła wściekłość. Sam Shilton podbiegł do sędziego próbując mu wytłumaczyć całe zajście i uzmysłowić oszustwo filigranowego gracza. Bezskutecznie. Tak jak bezskutecznie starał się zapobiec utracie bramki przez swój zespól cztery minuty później. Maradona po fantastycznym rajdzie upokorzył rywali po raz drugi. Mijając kilku graczy, zdołał jeszcze posłać piłkę do siatki obok bezradnie interweniującego Shiltona. Tym oto sposobem Anglicy pożegnali się z mundialem, gdyż honorowe trafienie Linekera okazało się być niewystarczającym w kontekście dalszych gier.

Na mistrzostwach w 1990 roku w angielskiej kadrze nie mogło zabraknąć oczywiście…Shiltona. W ten oto sposób legendarny goalkeeper stał się najstarszym graczem imprezy rozgrywanej we Włoszech. Miał wówczas 40 lat i 292 dni. Zanim dostąpił zaszczytu gry w trzecim kolejnym mundialu, w kwalifikacjach do finałów znów trafił na Polskę. Tym razem w rozgrywanym dwumeczu to on i jego koledzy byli górą. Anglicy pewnie wygrali w Londynie 3:0, remisując bezbramkowo w rewanżu w Chorzowie. Shilton nie stracił więc bramki. Dobrą passę zamierzał podtrzymać na włoskich boiskach, lecz tradycyjnie już w pierwszym meczu musiał sięgać po piłkę do siatki. Tak jak w poprzednich dwóch przypadkach, Anglicy stracili bramkę w pierwszym meczu grupowym (remis z Irlandią 1:1). W kolejnych trzech spotkaniach Shilton zachowywał czyste konto, aż do ćwierćfinałowego meczu z Kamerunem, kiedy to dwukrotnie musiał uznać wyższość afrykańskich graczy. Tym razem dwa stracone gole nie przekreśliły dalszych szans Anglików, którym udało się awansować do kolejnej rundy. W półfinale nie sprostali jednak Niemcom, którzy ostatecznie przeszli do finału po rozstrzygającej o losach tego meczu serii rzutów karnych (w regulaminowym czasie gry było 1:1). Anglikom na pocieszenie pozostał mecz o 3 miejsce z gospodarzami turnieju, który ostatecznie przegrali w stosunku 1:2. Był to ostatni mecz Shiltona w reprezentacyjnych barwach, który w trakcie tych mistrzostw sześciokrotnie (w tym dwukrotnie z karnych) skapitulował po strzałach rywali. Shilton na przestrzeni 20 lat (1970-1990) aż 125 razy przywdziewał reprezentacyjny trykot, co do chwili obecnej jest rekordem kraju. Także pod względem ilości rozegranych meczów w lidze angielskiej (838 występów) przypada mu palma pierwszeństwa.

Konrad Wojciechowski

Tagi: bramkarz, Peter Shilton,

skomentuj


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Copyright © 2009 by goalkeeper.pl
All rights reserved