rgolrgolgoalkeeper logo
>
Login:
Hasło:
załóż nowe konto przypomnienie hasła
 zapamiętaj mnie
menu główne obozy bramkarskie futbolmaniacy artykuły Kącik trenera Sprzęt bramkarski Szkółki bramkarskie
Dodał: tbiegun | 2006-07-01 00:00 | źródło:www.mistrzostwa-swiata.pl

Jan Tomaszewski - „Człowiek, który zatrzymał Anglię"

Jan Tomaszewski - legendarny bramkarz polskiej reprezentacji. „Człowiek, który zatrzymał Anglię” na Wembley w 1973 roku, zapewniając Polsce pierwszy powojenny awans do mistrzostw świata. Nieodmiennie kojarzony z udanym dla Polski występem na niemieckim mundialu. Obecnie działacz sportowy, komentator i felietonista. Jedna z barwniejszych postaci polskiego futbolu znana z kontrowersyjnych wypowiedzi i tropienia piłkarskich afer.

Zanim Tomaszewski zadebiutował w reprezentacji Polski, pierwsze piłkarskie kroki stawiał w drużynie Jan Tomaszewski 1Śląska Wrocław. W barwach tego zespołu doczekał się pierwszoligowego debiutu w ekstraklasie w sezonie 1968/1969. Później był nieudany epizod w warszawskiej Legii i przenosiny do ŁKS Łódź. Debiut w drużynie narodowej zaliczył 10 października 1971 roku w meczu eliminacji mistrzostw Europy z ekipą RFN. Nic nie zapowiadało, że zagra w tym meczu, ale w obliczu kontuzji Piotra Czaji, wystąpił między słupkami polskiej bramki. Debiutu nie zaliczy do udanych. Polska uległa drużynie RFN 1:3, a Tomaszewski walnie się do tego przyczynił. Dwukrotnie polskiego bramkarza pokonał słynny Gerd Mueller, późniejszy kat naszej reprezentacji. Tomaszewski wypadł z kadry na półtora roku. Była to ogromna cena jaką musiał zapłacić za nieudany debiut. Jak sam wspomina pół Polski chciało go zlinczować, druga połowa wysłać na banicję. Jednakże dokładnie 17 października 1973 roku nadszedł czas rehabilitacji. Słynny mecz na Wembley był popisem jednego aktora – Jana Tomaszewskiego właśnie.

Polacy potrzebowali do awansu remisu. Anglicy musieli ten mecz wygrać. Mecz był dramatycznym widowiskiem. Polacy praktycznie cały czas bronili dostępu do swojej bramki, a Tomaszewski wyczyniał wręcz cuda. Zrozpaczeni Anglicy nie ustawali w atakach, co się na nich zemściło po pamiętnym golu Jana Domarskiego. Anglików w tym meczu było stać tylko na strzelenie jednej bramki. Tomaszewskiego pokonał Clarke, skutecznie egzekwując rzut karny. Wspaniałe parady polskiego bramkarza, który przez większość meczu z pogruchotaną dłonią bronił jak w transie, zapewniły awans do mundialu biało-czerwonym. To był wielki dzień polskiego bramkarza. Dzień, w którym zatrzymał Anglię.

W trakcie mundialu było jeszcze lepiej. Polacy w meczach grupowych zgarnęli całą pulę. Tomaszewski wpuścił wprawdzie w trzech spotkaniach, trzy bramki, ale nie zaważyły ona na pozycji i awansie polskiego zespołu do dalszych gier. Do historii przejdą zwycięskie potyczki z Argentyną i Włochami. Do historii przejdzie też wyczyn Tomaszewskiego z niemieckiego mundialu. Otóż polski bramkarz zasłynął obroną dwóch rzutów karnych w czasie turnieju finałowego. Najpierw w spotkaniu polski ze Szwecją. Polacy zwyciężyli 1:0, a Szwed Staffan Tapper pomylił się z jedenastu metrów i jego strzał sparował Tomaszewski. Kolejną bohaterską obroną polski bramkarz wykazał się w feralnym meczu z RFN. Wówczas także Uli Hoeness nie znalazł sposobu na Tomaszewskiego i przy stanie 0:0 spudłował z rzutu karnego. To jednak nie zaważyło na końcowym wyniku meczu. Niemcy ostatecznie zwyciężyli po bramce strzelonej przez Gerda Muellera, choć cały mecz rozgrywany był w anormalnych warunkach pogodowych. Po raz kolejny Mueller pogrążył Tomaszewskiego, co zadecydowało o konieczności rozegrania meczu pocieszenia z Brazylią. Polacy zwyciężyli 1:0, po bramce Laty, a Tomaszewski zachował czyste konto. Udało mu się to w trzech z siedmiu spotkań rozegranych przez Polskę na niemieckich boiskach. Tomaszewski był także pewniakiem na kolejne mistrzostwa świata rozgrywane cztery lata później w Argentynie. Tym razem sternikiem polskiej kadry narodowej został Jacek Gmoch.

Tomaszewski sposobił się do swojego drugiego występu na mundialu jeszcze jako zawodnik ŁKS Łódź. Dopiero po nieudanym dla Polski turnieju, zdecydował się na występy zagranicą, co umożliwiło mu osiągnięcie odpowiedniej kategorii wiekowej. Wówczas o pozwolenie na wyjazdy zagranicę mogli ubiegać się gracze, którzy ukończyli 30 rok życia, a że „Tomek” się kwalifikował, mógł bez przeszkód kontynuować karierę w belgijskim Beerschot Antwerpia. Nim do tego doszło, po raz drugi z rzędu wystąpił na mistrzostwach globu.

Występu w Argentynie, podobnie jak cała kadra narodowa, nie może zaliczyć do udanych. Zagrał wprawdzie w czterech meczach, ale w ostatnim z nich (przeciwko Argentynie – przyp. K.W.) rozczarował. Polacy ulegli gospodarzom i jak się później okazało Jan Tomaszewski 2przyszłym mistrzom świata 0:2. Po tym meczu „Tomek” powędrował na ławkę. Jego miejsce, między słupkami polskiej bramki na kolejne dwa mecze, zajął Zygmunt Kukla. Po zwycięstwie nad Peru i dotkliwej porażce z Brazylią, Polacy odpadli z dalszych gier. „Tomek” zachował czyste konto w dwóch pierwszych spotkaniach, w tym w meczu z RFN. W dwóch kolejnych nie powtórzył już tego wyczynu. Najpierw puścił jedną bramkę w wygranym 3:1 meczu z Meksykiem, potem dwukrotnie Argentyńczyk Mario Kempes nie dał mu szans. Mecz z Argentyną był ostatnim występem Tomaszewskiego na mistrzostwach świata, w których łącznie zaliczył 11 spotkań. W ich trakcie rywale pokonywali go 8 razy. Nic nie zapowiadało występu „Tomka” na kolejnym mundialu w Hiszpanii w 1982 roku, choć z pewnością byłby to interesujący zbieg okoliczności. Tomaszewski w latach 1981-1982 bronił barw hiszpańskiego Herculesa Alicante. Jednakże rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. „Tomek” wypadł z kadry na trzy lata. W tym czasie jego sukcesorem w kadrze był Zygmunt Kukla. Po tak długiej nieobecności powrócił na eliminacyjny mecz z NRD w Lipsku, po to by być…rezerwowym. Wyraźnie poirytowany takim obrotem sprawy zrezygnował z dalszych występów w kadrze. Ostatni, niejako pożegnalny występ w biało-czerwonych barwach zaliczył w towarzyskim meczu z…Hiszpanią, kiedy to jedyny raz dostąpił zaszczytu wyprowadzenia kolegów na boisko jako kapitan drużyny. Był to jego 63 występ w kadrze.

Słuch o Tomaszewskim jednakże nie zaginał. Po zakończeniu piłkarskiej kariery od czasu do czasu pojawiał się na boisku, żeby zaszczycić swoją obecnością mecze rozgrywane pod szyldem „Orły Górskiego”. Stawiał także pierwsze kroki jako trener, będąc przez krótki czas odpowiedzialnym za pracę z bramkarzami powoływanymi do kadry narodowej. Równolegle zaliczył krótki i nieudany epizod na stanowisku szkoleniowca Widzewa Łódź.

Znacznie lepiej radził sobie w roli komentatora, tudzież felietonisty sportowego. Dał się poznać jako bezkompromisowy kontestator poczynań piłkarskiej centrali w Polsce. Na łamach „Przeglądu Sportowego” wypowiadał ostre słowa pod adresem władz PZPN-u, zbierał kwity na prominentnych działaczy, w końcu z wielką troską przyglądał się poczynaniom reprezentacji Polski, nie szczędząc jej słów krytyki. Ostatnio rzucił się z odsieczą na ratunek krajowym rozgrywkom piłkarskim, celem wyjaśnienia zachodzących tam „przekrętów”. Tym samym przyjął funkcję szefa Komisji Etyki PZPN, narażając się na nieprzychylne dlań głosy płynące ze środowiska.

Konrad Wojciechowski

Tagi: Jan Tomaszewski, Wembley, Anglia,

skomentuj


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Copyright © 2009 by goalkeeper.pl
All rights reserved