rgolrgolgoalkeeper logo
>
Login:
Hasło:
załóż nowe konto przypomnienie hasła
 zapamiętaj mnie
menu główne obozy bramkarskie futbolmaniacy artykuły Kącik trenera Sprzęt bramkarski Szkółki bramkarskie
Dodał: tbiegun | 2006-07-07 00:00 | źródło:www.mistrzostwa-swiata.pl

Claudio Taffarel

Brazylia znana jest ze świetnych napastników, potrafiących robić z piłką prawdziwe cuda. Tacy zawodnicy jak: Pele, Zico, Romario czy Ronaldo znani są najzagorzalszym kibicom z całego świata. Porywają tłumy swoją grą, urzekają wysublimowaną techniką i perfekcyjnym panowaniem nad piłką.

Ale Brazylia to nie tylko sami wirtuozi, to także piłkarscy rzemieślnicy, gracze pozostający w cieniu futbolowych zdarzeń. Taka rola w konstelacji brazylijskich gwiazd przypada najczęściej bramkarzom. Nieco inaczej było w przypadku Claudio Taffarela. Taffarel przez 10 lat był pewnym punktem w bramce „Canarinhos”. Pierwszy mecz w kadrze zaliczył w 1988 roku, kiedy przeciwnikiem Brazylii była Australia. Rok później wystąpił na turnieju Copa America, który zakończył się triumfem brazylijskich graczy. Dla Taffarela miało to być przetarcie przed mistrzostwami świata we Włoszech, tym bardziej, że stawał się pewniakiem w kadrze Lazaroniego. Przed finałami w 1990 roku zdążył jeszcze zagrać w czterech meczach eliminacyjnych do mundialu. Mistrzostwa świata rozgrywane na włoskich boiskach nie były szczęśliwe dla „Canarinhos”. Były one kontynuacją wcześniejszych, nieudanych startów na najważniejszej piłkarskiej, na której Brazylia długo niczego nie zwojowała. Tym razem liczono na przerwanie fatalnej passy i powetowane sobie wcześniejszych niepowodzeń. Brazylijczycy przystępowali do tego turnieju opromienieni tytułem najlepszej drużyny na amerykańskim kontynencie. Taffarel zagrał we wszystkich meczach rozegranych przez Brazylię na Coppa Del Mondo, a było ich raptem cztery. W pierwszej rundzie „Canarinhos” wygrali jednak wszystkie trzy mecze. Taffarel natomiast mógł czuć satysfakcję z racji dobrych występów między słupkami brazylijskiej bramki. Na tym etapie rozgrywek dał się pokonać tylko raz, w premierowym meczu ze Szwedami, kiedy to Thomas Brolin zmusił go do kapitulacji. W pozostałych dwóch meczach, z Kostaryką oraz Szkocją, Taffarel zachował czyste konto, a Brazylia zadowoliła się minimalnymi zwycięstwami po 1:0. w kolejnej rundzie turnieju los skojarzył ze sobą dwóch odwiecznych rywali – Argentynę i Brazylię. Było więc do przewidzenia, że jedna z wielkich drużyn pożegna się z turniejem. Padło na Brazylię. Taffarel przez 80 minut tego meczu był niepokonany. W końcu Claudio Caniggia przerwał jego passę, wyrzucając Brazylijczyków za burtę włoskiego czempionatu. O ile Careca i Müller strzelili na turnieju po dwa gole, o tyle Taffarel nie puścił bramki w dwóch meczach. Łącznie w czterech spotkaniach skapitulował tylko dwukrotnie. Brazylijczycy w czterech meczach biegali po boisku w sumie przez 360 minut. Taffarel był niepokonany przez 272 minuty, tyle bowiem czasu upłynęło między pierwszą a drugą bramką, strzeloną na tych mistrzostwach Brazylii. Jego występ na mundialu został jednak doceniony przez włoskich menedżerów i po mistrzostwach świata znalazł zatrudnienie we włoskiej Parmie. Po trzech latach odszedł do Reggiany, w barwach której sposobił się do występu na World Cup w USA w 1994 roku.

W Stanach Zjednoczonych było już zupełnie inaczej. Brazylia odzyskała swój dawny blask, choć nie brakowało malkontentów narzekających na styl gry „Canarinhos”. Selekcjonerem kadry nie był już Sebastiâô Lazaroniego. Jego miejsce zajął Carlos Alberto Parreira. Nikt nie zajął za to miejsca w bramce reprezentacji Brazylii. Pozycja Taffarela była niezagrożona. Dzięki temu mógł wziąć udział w kolejnych mistrzostwach świata. Pierwsze dwa mecze, z Rosją i Kamerunem, zakończyły się efektownymi zwycięstwami „Canarinhos”, a Taffarel nie wpuścił w nich żadnej bramki. Skapitulował dopiero w ostatnim meczu grupowym. Przeciwnikiem Brazylii była Szwecja, która w końcowym rozrachunku została trzecią drużyną na świecie. Brazylijczycy pewnie zmierzali do wielkiego finału. Na swojej drodze pokonywali kolejno: USA, Holandię i Szwecję. Szczególnie w pamięci pozostanie mecz z Holendrami, w którym Brazylijczycy prowadzili już 2:0, by ostatecznie zwyciężyć 3:2. W tym spotkaniu Holendrzy strzelili Taffarelowi dwa gole w przeciągu 12 minut, lecz były to jedyne bramki puszczone przez niego w pucharowej fazie turnieju.

Szanse na wykazanie się swoimi umiejętnościami miał zaprezentować dopiero w finale przeciw Włochom. Mecz ten w regulaminowym czasie gry zakończył się wynikiem bezbrakowym. O zdobyciu Pucharu Świata miały więc zadecydować rzuty karne. Taffarel był bohaterem tego emocjonującego pojedynku. Obronił strzał Daniele Massaro, a przy strzałach Franco Baresiego i Roberto Baggio wspomogły go niebiosa. W ten oto sposób został zaliczony w poczet bohaterów wracających do kraju z tarczą czyli z upragnionym Pucharem Świata. W siedmiu meczach rozegranych na mundialu w USA Taffarel dał się zaskoczyć rywalom tylko trzykrotnie.

Kolejne mistrzostwa we Francji nie były dla Brazylii już tak udane, choć zajęcie drugiego miejsca na świecie jest wynikiem bardzo dobrym, ale nie wymarzonym dla ambitnych „Canarinhos”. Tym razem do boju prowadził ich Mario Zagalo. Także i on obdarzył zaufaniem Taffarela umożliwiając mu wyjazd na trzecie mistrzostwa świata z rzędu. Tym razem nie było tak łatwo. Brazylia przegrała grupowy mecz z Norwegią, co jeszcze się jej nigdy nie zdarzyło za kadencji Taffarela w bramce. Pozostałe mecze wygrała i awansowała z grupy na pierwszym miejscu, zapisując po stronie strat trzy bramki. Gole te w znikomym stopniu obciążają konto Taffarela, gdyż brazylijski bramkarz dwukrotnie został pokonany z rzutów karnych.

O ile w fazie pucharowej mistrzostw świata w USA Taffarel ani razu nie skapitulował, tak na mundialu we Francji w każdym kolejnym meczu fazy play-off puszczał gole. Brazylia pokonywała kolejne przeszkody, a Taffarel pokonywali kolejni rywale. W 1/8 finału znalazł na niego sposób Marcelo Salas, w ćwierćfinale dwaj Duńczycy – Martin Joergensen i Brian Laudrup. W półfinale doszło do zaciętego meczu z Holandią. Doszło zatem do powtórki sprzed czterech lat i ponownie Brazylijczycy okazali się lepsi. Swoją dominację mieli udowodnić w konkursie rzutów karnych, gdyż w regulaminowym czasie gry było 1:1, a pogromcą Taffarela okazał się być Kluivert. Tak jak w finale w Pasadenie w 1994 roku, tak teraz w półfinale w Marsylii w 1998 roku Taffarel popisał się swoim bramkarskim kunsztem. W serii rzutów karnych dwukrotnie bronił strzały Cocu i Ronalda de Boera, co zadecydowało o wyeliminowaniu Holendrów. Brazylia zagrała w finale z Francją – gospodarzami turnieju i została upokorzona. Wynik 0:3 mówi sam za siebie. Taffarel dwukrotnie strzałami głową pokonał Zidane. Jedno trafienie dorzucił Petit. Jeszcze nigdy na mistrzostwach świata Taffarel nie został aż trzykrotnie pokonany w jednym meczu. W siedmiu meczach rozegranych we Francji puścił aż 10 bramek.

Taffarel był trzykrotnym uczestnikiem finałów mistrzostw świata. Rozegrał w nich 18 spotkań, tyle samo co inny uznany bramkarz Sepp Maier. Żaden inny goalkeeper nie przekroczył tej granicy. Taffarel, wraz z Carlosem Dungą, pozostaje jednym z dwóch Brazylijczyków, którzy na mistrzostwach świata rozegrali najwięcej – 18 meczów. Szansę na poprawienie tego rekordu ma Marcos Cafu, o ile wystąpi w minimum trzech meczach Weltmaisterschaft’06. Taffarel ma też na koncie 101 występów rozegranych w kadrze narodowej.

Konrad Wojciechowski

Tagi: bramkarz, Claudio Taffarel,

skomentuj


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Copyright © 2009 by goalkeeper.pl
All rights reserved