Dodał: tbiegun | 2006-07-19 00:00 | źródło:www.mistrzostwa-swiata.pl
Antonio Carbajal
Historia futbolu pamięta o swoich bohaterach. Wygłasza na ich cześć kwieciste peany, podkreślając ich zasługi i sytuując na wyeksponowanym miejscu w futbolowej hierarchii. Nie wszyscy jednak pretendują to tak zaszczytnego miana. Są i tacy, którzy nie legitymują się znaczącymi osiągnięciami, tym niemniej zasługują na to, aby o nich pamiętać. Takim właśnie piłkarzem był meksykański bramkarz Antonio Carbajal.
Carbajal zadebiutował w reprezentacji swego kraju w 1950 roku. Miało to miejsce właśnie na mistrzostwach świata rozgrywanych w Brazylii, na które wybrał się jako gracz rezerwowy. Miał to szczęście, że tuz przed pierwszym spotkaniem kontuzji doznał jego kontrkandydat do gry w reprezentacyjnych barwach. W związku z powyższym 21-letni Carbajal dostał szansę gry przeciwko gospodarzom turnieju. Była to sroga lekcja futbolu zakończona pogromem Meksykan aż 4:0. Młody bramkarz chyba nie mógł się spodziewać gorszego debiutu. Choć należy uczciwie przyznać, iż gra przed 80 tysięczną publicznością wymaga niezwykłej odporności psychicznej i nie każdy jest w stanie temu sprostać. Tym bardziej nie należy się dziwić niedoświadczonemu zawodnikowi. Ostatecznie Meksyk rozegrał na tych mistrzostwach trzy spotkania i swoje uczestnictwo w tej prestiżowej imprezie zakończył na fazie grupowej. Pozostałe dwa mecze także zakończyły się porażkami graczy z Ameryki Północnej. Wysoko ulegli Jugosławii 1:4 oraz Szwajcarii 1:2. Podsumowując Carbajal zapisał po stronie strat 10 puszczonych bramek. Na kolejnych mistrzostwach w 1954 roku Meksyk ponownie został przydzielony do grupy z Brazylią i Jugosławią. Jednakże według ówczesnych przepisów rozegrał tylko 2 mecze grupowe. W pierwszym spotkaniu z Brazylia Carbajal nie zagrał. Przeciwko canarinhos wystąpił Mota i musiał przełknąć gorzką pigułkę porażki. Dał sobie strzelić aż 5 bramek, przy czym jego partnerzy z zespołu nie potrafili zdobyć choćby honorowego trafienia. Na mecz z Francją wskoczył do składu Carbajal, który jednak nie był w stanie zapobiec minimalnej porażce Meksyku 2:3. Tym razem do szczęścia zabrakło naprawdę niewiele. Druga bramka dla Francuzów padła po samobójczym trafieniu Cardenasa. Szalę zwycięstwa, na dwie minuty przed końcem meczu przy stanie 2:2, przechylił słynny Raymond Kopa strzelając celnie z rzutu karnego. Tym razem Carbajal zakończył mistrzostwa ze stratą 3 bramek na koncie.
Nie mogło go także zabraknąć na mundialu w Szwecji. Były to już jego trzecie z rzędu mistrzostwa świata. Jednakże i tym razem Meksyk nie był w stanie niczego ugrać, pozwalając jedynie na śrubowanie Carbajalowi niechlubnego rekordu. Tym razem doświadczony już bramkarz wystąpił we wszystkich meczach swojej drużyny. Zaczęło się od potyczki ze Szwecją, gdzie powtórzyła się sytuacja z występem Meksyku sprzed ośmiu laty. Zarówno wtedy, jak
i teraz przyszło Meksykanom walczyć z gospodarzami turnieju. Na tym podobieństwa się jednak nie kończą. Oba te mecze zostały sromotnie przegrane. Umotywowani Szwedzi nie pozostawili żadnych złudzeń swoim rywalom. W wyniku tego Carbajal trzykrotnie sięgał po piłkę do siatki. W kolejnym meczu było już o wiele lepiej. Meksykanie zdołali przerwać fatalna passę 9 porażek w 9 dotychczas rozegranych meczach na mistrzostwach świata i to w przeciągu swoich 4 startów. Uzyskali bowiem remis z Walią, wywalczony w końcowych minutach spotkania. Carbajal puścił tylko jedną bramkę, co do tej pory było jego najlepszym osiągnięciem w jednym meczu na mistrzostwach świata. Ten stan euforii został drastycznie zmącony w ostatnim grupowym spotkaniu przeciwko Węgrom. Popularni Madziarzy urządzili sobie istną kanonadę. Wbili Carbajalowi cztery gole nie tracąc przy tym żadnego. I tak kolejna przygoda z mundialem zakończyła się dla meksykańskiego bramkarza kolejnym przykrym doświadczeniem, w postaci bagażu ośmiu bramek do tyłu. Niezmordowany Carbajal powrócił po upływie kolejnych czterech lat. Tym razem miejscem docelowym było Chile. W pierwszym meczu grupowym Meksykanie trafili na starych znajomych - ekipę Brazylii. W porównaniu z poprzednimi potyczkami (0:4 w 1950 r. i 0:5 w 1954 r.) tym razem przyszli mistrzowie świata obeszli się łagodniej z przybyszami ze swoimi rywalami. Skończyło się porażka Meksyku 0:2, który do 56 minuty meczu stawiał dzielnie upór. Warto odnotować, iż jedyną swoją bramkę na tym mundialu strzelił Pele właśnie Carbajalowi. Następnie przyszła dosyć pechowa porażka z Hiszpanią, która dopiero w ostatniej minucie spotkania zapewniła sobie jednobramkowe zwycięstwo, zmieniając bezbramkowy rezultat na swoją korzyść. Ostatni mecz grupowy należy uznać za ogromne osiągnięcie Meksyku, który wzbił się na wyżyny swoich możliwości. Zwycięstwo z faworyzowaną Czechosłowacją, w której brylowali Jan Popluhar i Jozef Masopust, było prawdziwą niespodzianką. Tym większy był powód do dumy, gdyż Czechosłowacy dotarli w Chile do samego finału, zajmując ostatecznie drugie miejsce. Tak oto Meksykanie zajęli trzecią lokatę w grupie dystansując Hiszpanów. Carbalaj w trzech rozegranych meczach tylko czterokrotnie musiał uznać wyższość rywali.
P
aradoksalnie mistrzostwa świata w Anglii, rozegrane w 1966 roku, były najbardziej udane dla Carbajala, który po raz piąty i ostatni wybrał się z ekipą Meksyku na światowy czempionat. Już tradycyjnie Meksykanie wpadli w meczach grupowych na kolejnego gospodarza turnieju. I tym razem, tak jak w 1950 r. Brazylii, w 1958 r. Szwecji, tak w 1966 roku ulegli i Anglii. Dwie stracone bramki obciążyły konto Calderona, który wystąpił w dwóch pierwszych spotkaniach - z Francją i Z Anglią właśnie. Carbajal dostał szansę występu w spotkaniu z Urugwajem, meczu który był dla Meksykan jedynie prestiżową potyczką. Remis 0:0, czyste konto Carbajala i wreszcie przełamana passa porażek w meczach z zespołami z Ameryki Południowej na mistrzostwach świata. To z pewnością mogło dać pewna satysfakcję bramkarzowi, z którym los do tej pory dość brutalnie się obchodził. Na zakończenie swojej przygody z mistrzostwami świata Carbajal mógł wreszcie choćby w niewielkim stopniu czuć się dowartościowanym. Antonio Carbajal wystąpił ogółem w 11 meczach na mistrzostwach świata (1950 - 3 mecze, 1954 - 1 mecz, 1958 - 3 mecze, 1962 - 3 mecze, 1966 - 1 mecz). Tym samym zaliczył aż 5 startów w tej imprezie, co do 1998 roku było nie pobitym przez żadnego innego gracza rekordem. Wtedy to z Carbajalem, pod względem startów na mistrzostwach świata, zrównał się Niemiec Lotharem Matthaus. Meksykański bramkarz dzierży jeszcze jeden niechlubny rekord. Otóż w 11 rozegranych meczach na 5 mundialach stracił aż 25 bramek. Carbajal w latach 1950-1966 rozegrał w barwach narodowych 47 spotkań.
Konrad Wojciechowski
Tagi: Antonio Carbajal, bramkarz,
skomentuj