rgolrgolgoalkeeper logo
>
Login:
Hasło:
załóż nowe konto przypomnienie hasła
 zapamiętaj mnie
menu główne obozy bramkarskie futbolmaniacy artykuły Kącik trenera Sprzęt bramkarski Szkółki bramkarskie
Dodał: tbiegun | 2007-12-29 00:00

Właściwy wybór

Reprezentacja Polski awansowała do przyszłorocznych Mistrzostw Europy. W ciągu 14 miesięcy eliminacji do najważniejszego czempionatu Starego Kontynentu, my, kibice przechodziliśmy prawdziwą huśtawkę nastrojów.

Początkowa irytacja i zażenowanie szybko straciły na aktualności. Z każdym meczem nasze negatywne odczucia przeradzały się w coraz większą ekscytację i euforię. Mniej lub bardziej zasadny podziw nad grą podopiecznych holenderskiego selekcjonera był oznaką spontaniczności polskich sympatyków. Dziennikarze w swych tekstach nie szczędzili pochwał względem polskich zawodników. Nawet w sytuacji, gdy gry nie należała do efektownych i pięknych, ale przecież skuteczność jest najważniejsza. Kolejne punkty zdobyte, więc nie było większego problemu. Nawet polscy trenerzy i inni (nie)kompetentni experci coraz bardziej przekonywali się do profesjonalnej pracy Beenhakkera i usilnie trzymali kciuki za powodzenie jego misji. Wcześniejsza irytacja czy szeroko pojęta krytyki straciła na aktualności. Po prostu wszyscy mieszkańcy nadwiślańskiego kraju okazali się naprawdę patriotami i inny scenariusz niż awans reprezentacji był nie do przyjęcia. Gorsze mecze również miały miejsce, ale końcowa klasyfikacja grupy „polskiej” w pełni nam odpowiada i doprawdy jakikolwiek negatywny komentarz nie jest wskazany. Podopieczni Leo Beenhakkera osiągnęli wcześniej wytyczony cel i mogą wszystkim wyżej postawionym osobom odpowiedzieć dwoma niesamowicie ważnymi, ale jednocześnie prostymi słowami...Zadanie wykonane!

Na tym zakończmy rozważania i zachwyty nad zakończonymi eliminacjami, gdyż są już za nami i przeszły do historii. W tym stuleciu już dwukrotnie reprezentacja Polski pokonała trudy kwalifikacji. Awanse do Mistrzostw Świata to już były można zaliczyć do niemałych sukcesów, gdyż umiejętności pojedynczych zawodników naszej drużyny nie stoją na tak wysokim poziomie, aby w pojedynkę przesądzały o wyniku meczów. Siła jednostki to nie jest atut biało-czerwonych. W głównej mierze siła kolektywu i doskonała współpraca dała nam te awanse. Niestety, sama kwalifikacja do zawężonego grona najlepszych drużyn naszego globu to koniec laurów, jakie spłynęły na podopiecznych Jerzego Engela w Korei, a później Pawła Janasa w Niemczech. Na tych turniejach niczego nie osiągnęliśmy i wracaliśmy do domu na tarczy, pomimo wielu szumnych zapowiedzi.

Czy taka sytuacja będzie miała miejsce również po czerwcowych Mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii? Oczywiście, istnieją pewne przesłanki, które zakładają brak jakiegokolwiek sukcesu na tym turnieju. Polska po raz pierwszy wystąpi w tego rodzaju imprezie i może zapłacić frycowe. W wielu przypadkach drużyny w przypadku inauguracyjnego występu nie spełniały oczekiwań, często zbyt wysokich. Jednak wcale tak nie musi być! Dwie poprzednie imprezy zakończyły się wielką klapa dla nas. Czyż nie do trzech razy sztuka? Właśnie czerwiec może być przełomem w kwestii braku sukcesów reprezentacji Polski na światowych czy europejskich czempionatach. Dwaj poprzedni selekcjonerzy popełniły błędy o charakterze zgoła odmiennym. Leo Beenhakker jest bardzo doświadczonym specjalistą i podobne momenty słabości przytrafić się nie powinny. Również jego podopieczni pamiętają sytuację z niedalekiej przeszłości. Bogatsi o nowe doświadczenia nie powielą tych samych błędów.

Mistrzostwa Europy za kilka miesięcy i już teraz należy rozpocząć odpowiednie przygotowania. Oczywiście, że wybranie bazy noclegowej czy ogólny zarys „wycieczki” to rzeczy o charakterze bardzo ważnym, ale nie najważniejszym. Pierwszorzędną sprawa jest odpowiednia selecja, poprzez dobór kompetentnych zawodników na określone pozycji, których umiejętności będą wprost proporcjonalne do tych wymaganych przez selekcjonera i odpowiadającym taktyce przez niego dobranej. Właśnie błędna selekcja była jednym z głównych powodów porażki Polaków na poprzednich Mistrzostwach. W tej materii trener nie powinien kierować się własnymi upodobaniami względem pojedynczych zawodników. Do Austrii(względnie Szwajcarii w przypadku awansu do następnej fazy rozgrywek) powinni udać się zawodnicy obecnie najlepsi, a nie wyblakłe i nieaktualne gwiazdki. W dalszej części mojego felietonu przeanalizuję wszystkie fakty i zasugeruję bramkarzy, których w samolocie do Austrii zabraknąć nie może.

Przewidzianych miejsc dla bramkarzy jest 3. Niepodzielnie numerem jest Król Artur, czyli Boruc. Jego zasług dla reprezentacji Polski czy Celticu w ostatnich kilku latach naliczyć jest nie sposób. Od dłuższego czasu utrzymuję wysoką formę. Wystarczy wspomnieć o kilku opiniach różnej maści fachowców, którzy w zachwycie i ekscytacji wypowiadają się nad umiejętnościami chłopaka z Siedlec. Suma ewentualnego transferu do ekipy z europejskiego topu systematycznie rośnie, po kolejnych niebotycznych interwencjach, podczas bardzo ważnych meczy. Owszem, słabsze momenty również przytrafiły się jego osobie, ale możemy zapominać, iż jest tylko człowiekiem. Żaden z pozostałych polskich goalkeeperów nie zbliżył się do poziomu prezentowanego przez Boruca. On jest i będzie niekwestionowanym numerem jeden przez kilka następnych lat. Na temat zasadności tego wyboru dalsze rozważania nie mają sensu.

Ciekawszym i dużo trudniejszym zadaniem jest dobór dwóch kolejnych bramkarzy. Jakimi kryteriami powinien się sugerować Leo Beenhakker? Czy teoria „Janosika” mówiąca o tym, że podstawową zasadą przy wyborze zawodników to gra w klubie, jest słuszna? Przecież w eliminacjach wielokrotnie to zawodnicy mający problem z miejscem w podstawowej jedenastce swych drużyn przesądzali o wyniku spotkań. Decyzja należy do Leo(na), ale ja mimo wszystko nie zgadzam się z byłym selekcjonerem w całej rozciągłości. Bramkarza numer 1 już mamy i w najbliższym czasie sytuacja nie ulegnie zmianie w tej materii. Dwaj pozostali zawodnicy mogą, ale nie muszą mieć stałego miejsca w składzie. Niech jadą po naukę bądź w przypadku dolegliwości Artura Boruca będą przygotowaniu na zastąpienie jego osoby pomiędzy słupkami i godnie wywiązanie się z powierzonych obowiązków.

Moim zdaniem na Euro powinna jechać ta sama trójka zawodników, która reprezentowała nasz kraj na Mistrzostwach Świata w Niemczech. Łukasz Fabiański czyni systematyczne postępy pod okiem jednych z najlepszych fachowców na świecie, w dziedzinie bramkarstwa. Od czasu odejścia z polskiej Orange Ekstraklasy jego umiejętności psychiczne, jak i fizycznie podniosły się ogromnie i są na bardzo wysokim poziomie. Na Wyspach wyraźnie nabrał doświadczenia i mentalnych bramkarskich umiejętności. Arsene Wenger na każdym kroku wychwala Łukasza i wiąże z nim duże nadzieje. Kolejne szanse na pokazanie swej gry tylko są potwierdzeniem tego niezwykle miłego, a zarazem jakże ważnego faktu. Fabian zaliczył również kilka spotkań z orłem na piersi w I reprezentacji i nie zawiódł.

Kolejnym goalkeeperem powinien być Tomasz Kuszczak. Na temat jego osoby krążą różne opinie. Po ostatnim meczu z Serbią uniósł się honorem. Zaczął „coś tam” mówić o ewentualnej rezygnacji z gry w biało-czerwonych, w przypadku jego dalszej, negatywnej sytuacji. Jednak to są tylko słowa, które nie przerodzą się w czyny. Tomek jest bardzo ambitnym i impulsywnym człowiekiem. Zna swoją niemałą wartość. Gra coraz częściej w pierwszej jedenastce Red Devils. Strata takiego bramkarza byłaby idiotyzmem. Kuszczak jest po prostu za dobrym bramkarzem, aby rezygnować z niego. Pojedzie na Mistrzostwa Europy i godnie wypełni rolę ewentualnego zmiennika. Wiadomo, że decyzja należy tylko i wyłącznie do naszego selekcjonera. Wydaję mi się, że właśnie ta trójka bramkarzy jest najlepszym rozwiązaniem. Istnieją pewne kontrargumenty, ale waga pozytywów jest zdecydowanie wyższa. Dalsze dywagacje w tej sprawie są rzeczą zbędną.


Zastrzegam sobie prawo do powyższego tekstu i jego formy. Zabraniam kopiowania i upowszechniania czegokolwiek bez mojej oficjalnej zgody.

Autor: Maciej Bajorek

skomentuj


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Copyright © 2009 by goalkeeper.pl
All rights reserved