rgolrgolgoalkeeper logo
>
Login:
Hasło:
załóż nowe konto przypomnienie hasła
 zapamiętaj mnie
menu główne obozy bramkarskie futbolmaniacy artykuły Kącik trenera Sprzęt bramkarski Szkółki bramkarskie
Dodał: tbiegun | 2007-12-15 00:00

Showman z Celtic Park

Artur Boruc. To nazwisko zna od dłuższego czasu chyba każdy w naszym kraju. 27-latek z Siedlec zrobił karierę o której w Polsce mogą tylko pomarzyć tysiące graczy zarówno grających w pierwszej lidze jak i okręgowej a-klasie. Do sukcesu potrzeba dużej ilości szczęścia ale szczęsciu trzeba pomóc. Artur miał to szczęście że trafiał zawsze na ludzi którzy mu pomagali zarówno na drodze sportowej jak i w sferze życia prywatnego.

Nie myślał on zapewne o spotkaniach w elitarnej Lidze Mistrzów wtedy gdy będąc na wypożyczeniu w podwarszawskich Ząbkach zajadał na wyścigi hot dogi ale współpracujący z nim ludzie na pewno czuli potencjał drzemiący w tym bramkarzu. Zaraz po tym jak na stałe wskoczył do bramki reprezentacji Polski rozegrał kapitalne spotkanie przeciw Anglii a niespełna 3 miesiące wcześniej podpisał umowę z "The Bhoys" czyli słynnym Celticiem Glasgow. Polska dopiero "odkrywała" Boruca. On sam, swoją postawą i zapałem do pracy na stałe przekonał do siebie "coacha" Celtów Gordona Strachana a także fanów szkockiego klubu. Już w pierwszym sezonie wywalczył mistrzostwo kraju na spółkę z kolegami w tym także z Maćkiem Żurawskim który przeżywał wtedy swoje największe chwile na zagranicznej arenie.

W czerwcu ubiegłego roku wybrał się na mundial do Niemiec aby zmazać plamę po "popisach" "Orłów Engela" z 2002 r. Jak było, każdy wie...... Szumne zapowiedzi, gra fatalna. tylko niewielu graczom nie można było nic zarzucić. Smolarek,Jeleń,Bosacki i oczywiście niezawodny w takich momentach bohater naszego felietonu. Tylko że nawet genialny mecz przeciw gospodarzom światowego czempionatu w którym zdawał się "rosnąć" w bramce
na nic się nie zdał. W 91 min.Odonkoor urwał się naszym defensorom i dośrodkował a Oliver Neuville pogrążył Polaków. Już w momencie wyjmowania piłki z siatki Borucowi popłynęły łzy. Szczere łzy. Włożył w ten mecz doprawdy wiele serca i ambicji a cała jego praca została "zmiażdżona" w ostatnich sekundach batalii. Po meczu Artur całkowicie się rozkleił i nasłonił głowę swą bluzą. Ale i tak cały świat wiedział że on płacze. Każdy by płakał na jego miejscu. Taka szansa, tak nie wiele brakowało....

Po mundialu "Boruk" wziął się do pracy ze zdwojoną mobilizacją. Piłkarski świat usłyszał o nim ponownie gdy obronił karnego strzelanego przez Sahę w meczy LM z ManU w ostatnich minutach prestiżowego meczu. Natychmiast "gasił gorące głowy" tych którzy okrzyknęli go specem od "jedenastek". A jak wiemy takiego kogoś nie ma !!! Po prostu - jedni mają więcej szczęscia a inni mniej. Nie ma w tym żadnej, skomplikowanej reguły. W lidze szło mu ze zmiennym szczęściem. Świetne mecze przeplatał dobrymi albo całkowcie nieudanymi. Pózniej został bohaterem ratując ciężarną Polkę przed trzema "oprychami" w parku w Glasgow.

Jak zwykle skromny Boruc powiedział że każdy na jego miejscu zrobiłby dokładnie to samo ale jak wiemy świat jest okrutniejszy i "ze świecą" szukać ludzi którzy w takim momencie zareagowaliby identycznie. Artur ma jednak mocny charakter co przechyla szalę czasem także w drugą stronę. Mówię tu o znaku krzyża wykonywanym przez niego przed każdym meczem. Protestantcy fani Rangers znienawidzili go za to całym sercem. Boruc przyznaje i zresztą ma rację iż nikt nie może zabronić mu wykonywania owego gestu. Ale oczywiście afera wybuchła na zadziwiająco ogromną skalę której "temperatura" powoli opada ale tylko do czasu następnych "Old Firm Derby". "Po drodze" Boruc zachwycił fanów piłki po wspaniałych występach przeciw ACMilan które podobnież go nadal obserwuje. Po zdobyciu drugiego z rzędu mistrzostwa Szkocji, Celtic walczył o LM. W decydującym, rewanżowym meczu z rosyjskim Spartakiem znów zagrał wspaniale. W regulaminowym czasie 90 minut - kilkakrotnie popisał się interwencjami które ochroniły Celtic przed utratą gola. Jeszcze przed karnymi w których dał popis broniąc dwa z nich i zapewniając awans "Celtom" znów dał znać o sobie jego "niespokojny" duch. Zwyczajnie - patrząc na nieudolność kolegai z obrony i jego "rażące" błędy rzucił się do niego aby rękoma "wytłumaczyć" mu co robi żle.

Sytuacja znów wzbudziła wiele kontrowersji wokół osoby Boruca ale on sam trzyma się (słusznej zresztą) zasady iż komentarze psudo fachowców ma w....głębokim poważaniu. Paręnaście dni temu razem z kolegami z kadry dokonał historycznego wyczynu. Awansowali do EURO 2008. Polska po raz pierwszy w historii zagra na mistrzostwach "Starego Kontynentu" i duża jest w tym zasługa także Artura. Kim więc jest nasz drogi Artur Boruc ? Chimerycznym mężczyzną, fanatykiem warszawskiej (L)egii , szalonym bramkarzem czy facetem z dużymi umiejętnościami i równie porywczym charakterem ? Jak dla mnie - wszystkim w jednym.

Jest bez wątpienia postać bardzo barwna, jest świetnym piłkarzem a i mówić potrafi ciekawie. Polska poczynając od Tomaszewskiego czy nawet Kostki zawsze miała dobrych bramkarzy. Arturowi Borucowi brakuje niewiele do tego aby stać się najlepszym z nich. Futbol idąc z biegiem czasu stawia zawodnikom nowe wymagania który każdy stara się sprostać. On to potrafi. On jest bezcenny. To showman. Tego gościa nakręca boiskowa adrenalina i "gorąca atmosfera" na nim panująca. Do ideału bramkarza mu daleko ale nie można wykluczyć iż jest na dobrej drodze do tego by nim zostać. "Dzięki Bogu,że jesteś z nami Artur". Te słowa Gordona Strachana może powtarzać każdy polski kibic. "Boruk" to już legenda Celtic Park.

Tomasz Sierżant

skomentuj


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Copyright © 2009 by goalkeeper.pl
All rights reserved