Dodał: tbiegun | 2007-02-12 00:00
Melodia przyszłości
W os
tatnim czasie Polska wydała wielu nieprzeciętnych bramkarzy. Coraz sławniejsze kluby dopytują się o bramkarzy rodem z nad Wisły. Są w tym gronie zawodnicy wykształceni poza granicami naszego kraju, jak i rodzime produkty. Najlepsi polscy golkiperzy, którzy bronią w najsilniejszych europejskich ligach, swymi genialnymi występami wyrabiają świetną markę krajowym specom od rzemiosła bramkarskiego , że w naszym skromnym kraju można znaleść prawdziwe perełki. Nie tylko ci najpopularniejsi są łakomym kąskiem dla działaczy drużyn ze Starego Kontynentu. Orange Ekstraklasa nie jest zbytnio ceniona przez futbolowy świat. Jednak występuje w niej kilku zawodników, którzy posiadają nieprzeciętne umiejętności, w szczególności bramkarze. Również w ostanim okresie wielu utalenotowanych chłopaków wyjechało zagranicę do szkółek piłkarskich sławnych klubów, aby doskonalić swoje umiejętności. W tym felietonie przeanalizuję zawodników, mogących w przyszłości podbić świat i przed którymi jeszcze bardzo długa droga do osiągnięcia apogeum swoich możliwości. Każdy z nich posiada ogromny talent, który eksploduje dzięki tytanowej pracy i uporowi w dążeniu do celu.
Maciej Gostomski
Maciej Gostomski urodził się w Kartuzach koło Gdańska. Jak wielu jego kolegów, uganiał się za piłką całymi dniami. Szkoła nie była przez niego zaniedbywana i chętnie spełniał szkolny obowiązek. Nauka nie była dla niego problemem . Jednak nie od początku myślał o tej bardzo odpowiedzialnej i wymagającej olbrzymich umiejętności fizycznych oraz mentalnych pozycji, jaką jest bramkarz. Po prostu piłka nożna była dla niego ogromną przyjemnością i metoda zabicia nadmiaru czasu, a nie sposobem na lepsze i dużo ciekawsze życie. Dopiero w wieku 10 lat podjął regularne treningi w klubie. Jednak okoliczności tego kroku są trochę przypadkowe. Na jednym turnieju jego drużyna miała problem z obsadą bramki. Etatowy bramkarz nie mógł wystąpić, z powodu choroby. W takim przypadku między słupkami jego miejsce musiał zająć zawodnik z pola. Wybór padł na Macieja, gdyż zawsze odznaczał się świetnymi warunkami fizycznymi. Rozegrał całkiem dobre zawody, mimo że nigdy nie myślał o zostaniu golkiperem. Jego dobra postawa zaowocowała pierwszą propozycją transferową. Ówczesny trener zespołu młodzieżowego Cartusii, pan Meisner zaproponował Maćkowi grę w swojej drużynie. Gostomski przystał na tą ofertę bez wahania i zaczął występować w swoim pierwszym klubie. Jedynie pozycja na boisku może spowodować niemałe zdziwienie, mianowicie lewa pomoc. Dopiero po słabszych występach klubowego bramkarza i jego późniejszej rezygnacji, "Gostek" podjął trudną decyzję i postanowił zająć miejsce między słupkami.
Jego rodzina zdecydowała się na przeprowadzkę, która była równoznaczna ze zmianą barw klubowych przez Maćka. Kaszubia Kościerzyna to kolejny przystanek do pierwszoligowej kariery. Właśnie w tamtym czasie dojrzał do pewnej szalenie ważnej, a zarazem trudnej decyzji. Postanowił w pełni poświęcić się piłce nożnej i każdy jego następny ruch był temu podporządkowany. Miał wtedy 15 lat. Pierwszą drużyną, w której chciał sprawdzić swoje umiejętności była wroniecka Amica. Jednak okoliczności nie sprzyjały wyjazdowi na testy. Właśnie po fiasku z Amicą na horyzoncie pojawiły się Szamotuły. Tamtejsza szkółka piłkarska jest bardzo selektywna i wymaga nie tyle wybitnych czysto piłkarskich umiejętności . Najważniejszymi przymiotami są pracowitość, sumienność, dokładność i ciągłe doskonalenie własnej osoby, pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Te cechy zawsze Maćka odznaczały, od najmłodszych lat. Dzięki naukom wyniesionym z rodzinnego domu, jak i nabytym doświadczeniom i przyzwyczajeniom przeszedł pomyślnie testy i na dwa sezony tam się zakotwiczył. Następnie były wypożyczenia do klubów z niższych lig.
Po odbyciu treningów pod okiem jednego z najlepszych fachowców bramkarskiego rzemiosła, Andrzeja Dawidziuka, Maciek postanowił spróbować sił poza granicami naszego kraju. Menadżer Jerzego Dudka, Jan De Zeuw umożliwił Gostomskiemu staże w klubach angielskiej Premiership. Dzięki tym doświadczeniom nabrał pewności we własne nieprzeciętne umiejętności. Staż w Legii Warszawa to również niemałe przeżycie i doświadczenie. Jednak nastąpiły pewne niedogodności, które przeszkodziły w zasileniu stołecznej ekipy - mianowicie problem szkoły. To było olbrzymie rozczarowanie dla tego chłopaka. Bardzo szybko uregulował problemy szkolne. Nawet trenował z jeszcze większym zaangażowaniem. Wrócił do Szamotuł i dzięki swojej niesamowitej woli i chęci do pracy podwyższył poziom piłkarskiego wtajemniczenia. Drugie podejście w stołecznej drużynie okazało się szczęśliwe Tym razem przekonał trenerów do swojej osoby i wyeliminował problemy szkolne, który byłe wyraźną przeszkodą w przywdzianiu barw stołecznej ekipy. W końcu całe zamieszanie szczęśliwie zakończyło i ten niezwykle ambitny chłopak dopiął swego.
Dotychczas nie rozegrał spotkania w naszej Ekstraklasie. Jednak z każdym dniem jest bliżej spełnienia tego celu. Odejście Łukasza Fabiańskiego może mu utorować drogę do legijnej bramki. Na niwie reprezentacyjnej również zapisał ciekawą kartę. Regularnie reprezentuje nasz kraj w swojej kategorii wiekowej. W osiągnięciu swych celów nikt mu nie pomagał , ani nie był nigdy protegowany przez kogoś. Jest przykładem pracowitości. Poza boiskiem pozostał skromnym człowiekiem. Nie zadziera nosa i jest bardzo przyjacielski i otwarty na ludzi. Sława nie zburzyła mu jego hierarchi ważności wyniesionej z rodzinnego domu.
Bartosz Białkowski
Bartosz Białkowski jest zupełnie innym typem człowieka, niż Gostomski. Cechuje go niesamowity talent i doskonałe warunki fizyczne. Niestety, wraz z tymi przymiotami dostał jeszcze parę innych, o wiele bardziej nieprzyjemnych i powszechnie nieakceptowanych. Otrzymał bardzo silną psychikę i osobowość. Boisko nie jest jedynym miejscem, w którym odkrywa te zachowania. Nie można powiedzieć, że "jedzie" tylko na talencie, ale wiele rzeczy i osiągnięć nie poparł sumienną i nad wyraz ciężką pracą. Czy zawodnik, który w wieku 16 lat posiada już menadżera nie jest zbytnio rozpieszczony? W takim wieku o wodę sodową nie trudno. Zapewnienia o jego nieprzeciętnych umiejętnościach dodały mu niepotrzebnej i przesadnej wiary we własne możliwości , gdyż już wtedy oczekiwał, że nie musi wiele pracować nad poprawą swego piłkarskiego wtajemniczenia. Ta zarozumiałość i wywyższanie własnej osoby nie jest mile widziane w szatni, zwłaszcza u młodego zawodnika. Właśnie takie zachowania Bartosza były bardzo częste. Szacunek dla starszych zawodników jest priorytetem w kontaktach i budowaniu poprawnej i miłej atmosfery w drużynie. Jednak nie można Białkowskiemu odmówić ogromnego talentu, jakim został obdarzony.
Na świat przyszedł w Braniewie. Jak wspominałem w poprzednim akapicie, cechował go niesamowity talent i warunki fizyczne, którymi wyraźnie górował nad rówieśnikami. Ta łatwość dochodzenia do rzeczy powszechnie trudnych nie przysparzała mu za wielu przyjaciół. Jednak nie był zupełnym odludkiem i chętnie nawiązywał znajomości, które zapewne przetrwały do dzisiaj. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Olimpii Elbląg. Bardzo szybko przeszedł w tym klubie wszystkie szczeble, poczynając od trampkarza, a na seniorskim zespole kończąc. Te trudności pokonał w zaskakująco szybkim czasie. Po świetnych występach w Olimpii, coraz częściej znajdował się pod czujną obserwacją pierwszoligowych klubów. Tylko kwestią czasu było, kiedy zmieni barwy drużyny. Po niezwykle trudnych i wielomiesięcznych negocjacjach zasilił zabrzański Górnik.
Było to bardzo dziwne i nieprzewidziane posunięcie, bowiem Górnik Zabrze jest bardzo ubogim klubem. Jednak taki ruch nie przeszkodził w dalszym rozwoju i rozkwitającej karierze. Swój debiut zaliczył w meczu z Groclinem Grodzisk Wielkopolski, 30 października 2004 roku, zaledwie w wieku 17 lat. Taki niebywały sukces wstrząsnał tym mlodym zawodnikiem. Wydawało się, że wprost zawojuje polską ligę. Niestety, konfliktowy charakter bardzo szybko dał o sobie znać. Konflikty w szatni ze "starszyzną" były na porządku dziennym. Zalewdwie siedmioma występami zamknął rozdział gry w naszej lidze. W takim przypadku konieczna była zmiana barw klubowych. Jednak drużyny z polskiej Ekstraklasy nie były zainteresowane usługami tego niezwykle utalentowanego, a zaraz niesfornego i kapryśnego zawodnika. Taka postawa bardzo dziwiła, gdyż Bartosz posiada ogromne umiejętności, a jeszcze większe możliwości niż wielu golkiperów występująch w rozgrywkach naszej ligi.
Jedynym wyjściem z tej patowej sytuacji był transfer do zagranicznego zespołu. Jego menadżer odpowiednio zadbał o te sprawy. Powszechnie znane były testy w wielu europejskich klubach. Podczas sprawdzianu w szkockich sercach wpadł w oko szperaczom angielskiego przedstawiciela Championship, Southampton FC. Ów transfer wprowadził spore ożywienie w polskiej prasie. Pomimo entuzjazmu prorokowano mu nie występy na boisku, a zaledwie zasiadanie na ławce rezerwowych. Jednak Bartosz zawidził niemalże wszystkich i w szybkim czasie wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce. Rozegrał kilka spotkań, po których był niezwykle chwalony. Mówiono nawet o powołaniu do reprezentacji Polski i wyjeździe na Mistrzostwa Świata do Niemiec. Niestety, wystąpiły bardzo nieprzyjemne i niedogodne okoliczności, które zahamowały jego rozwój i karierę. Kontuzja barku wyeliminowała go z gry na wiele miesięcy. Tak długa przerwa w grze i treningach bez wątpienia nie była sprzyjająca w budowaniu pozycji w klubowym zespole. W bieżącym sezonie Białkowski nie występuje na boisku, a zasiada na ławce rezerwowych. Jednak jestem pewien, że w niedługim czasie powróci na boisko i jego talent oraz praca nie pójdą na marne.
Przemysław Kazimierczak
Przemysław Kazimierczak od niedawna pobiera nauki na Wyspach Brytyjskich. Wiele klubów stoczyło zażarty bój o tego utalentowanego nastolatka. Znakomite warunki fizyczne i inne przymioty czysto umiejętności. Nawet słynny Arsenal chciał go pozyskać. Jednak Przemek podjął trochę zadziwwiającą decyzję i nie przyjął propozycji transferowej od Arsena Wengera. Zdecydował się na "zaledwie" Bolton Wanderers. Aktualnie występuje w młodzieżowym zespole i trenuje w miejscowej szkółce. W szybkim czasie czyni postępy i zapewne niebawem dostąpi tego niezwykłego zaszczytu i zagra w Premiership.
Artur Krysiak
Również Artur Krysiak zdecydował się na brytyjski kierunek. Wychowanek łódzkiego SMSu zdecydował się na drużynę występująca w I lidze angielskiej(odpowiednik naszej drugiej), Birmingham City FC. Szkółka, w której dotychczas pobierał bramkarskie nauki słynie z wychowania wielu świetnych zawodników, którzy zasilają nie tylko drużyny z polskiej ligi. Tak młody zawodnik gra w zespole młodzieżowym swojego klubu. Podobnie, jak Przemek czyni szybkie postępy i droga do pierwszego zespołu z każdym dniem jest coraz krótsza. Nawet wystąpił w paru sparingach i pokazał się z bardzo dobrej strony.
Wojciech Szczęsny
Wojciech Szczęsny jest z tego grona najmłodszy, gdyż liczy dopiero 17 lat. Niesamowity talent ma zapisany w genach. Jego tata, Maciej jest wielokrotnym jest byłym bramkarzem pierwszoligowym , z ogromnym stażem w kadrze narodowej, a teraz cenionym fachowcem w dziedzinie komentowania meczów. Wojtek występami w juniorskich reprezentacjach Polski zwrócił oczy wielu cenionych klubów. Wybór był ogromny. Po długich namysłach i rodzinnych rozmowach zdecydował się na Arsenal Londyn. Szkółka tego klubu jest znana na całym świecie. Wielu jej wychowanków gra w pierwszej drużynie z Emirates Stadium. Bardzo szybko przystosował się do specyficznej gry na Wyspach i robi błyskawiczne postępy. Nawet raz w tygodniu trenuje z pierwszym zespołem. Gwiazdy są pod wrażeniem gry młodego Polaka. Bez żadnych wątpliwości śmiem twierdzić, że Szczęsny zawojuje Arsenal i spełni pokładane w nim nadzieje.
autor: Maciej Bajorek we współpracy z Kamilem Borowieckim
skomentuj