Dodał: tbiegun | 2006-11-04 00:00
Hazardzista z Turynu
Gianluigi Buffon raczej nie zwykł w łatwy sposób przepuszczać strzałów rywali, natomiast robi to ze swoimi pieniędzmi. W grach hazardowych tylko w ostatnich dwóch latach przegrał ponad dwa miliony euro. Jeszcze przed rozpoczęciem finałów mistrzostw świata w Niemczech wyszła na jaw słabość wielkiego bramkarza Juventusu Turyn i reprezentacji Włoch. Wtedy jednak dla dobra drużyny narodowej należało nie drążyć kłopotliwego tematu i dać Buffonowi święty spokój.
Grzechy z przeszłości
Gianluigi tłumaczył dziennikarzom, że hazard był dla niego problemem, ale na szczęście przestał. Przeżywał taki okres w życiu, kiedy potrzebował dodatkowej dawki adrenaliny i której dostarczały mu właśnie zakłady bukmacherskie. A to, dlatego, że musiał odreagować niepowodzenia w życiu prywatnym, bo właśnie trwał poważny kryzys w jego długoletnim związku z narzeczoną, z którą ostatecznie się rozstał. Wszystko odmieniło się na lepsze po tym, jak poznał byłą wicemiss Czech i wziętą modelkę Alenę Seredovą, w której z wzajemnością się zakochał. Dzięki niej już nie musiał szukać wrażeń poza domem lub w Internecie, gdzie przede wszystkim uprawiał hazard.
Jednak za grzechy z przeszłości przyjdzie mu być może jeszcze zapłacić słoną cenę. Prokuratura już w maju postawiła czterem zawodnikom zarzuty obstawiania wyników meczów piłkarskich, co jest zabronione i karane przez włoskie prawo sportowe. Ta czwórka to byli lub obecni gracze Juve: Buffon, Marc luliano (dziś Messina), Antonio Chimenti (Cagliari) i Enzo Maresca (Sevilla).
Dzięki analizom ich kont bankowych i podsłuchom rozmów telefonicznych udowodniono, że wymienieni postawili pieniądze na wyniki pięciu meczów z udziałem Juve w sezonie 2004-05: w eliminacjach Ligi Mistrzów z Djurgarden Sztokholm (2:2 i 4:1), w Pucharze Włoch z Atalantą Bergamo (0:2 i 3:3) i w Serie A z Palermo (1:1). Z tego tytułu osiągnęli też jakieś zyski.
Maksimum pół roku
Na szczęście dla podejrzanych wszystkie te mecze odbyły się przed 23 listopada 2005 roku. Dokładnie tego dnia zmienił się artykuł 5 kodeksu sportowego dotyczący karania piłkarzy grających w zakładach bukmacherskich. Przewiduje on teraz o wiele bardziej surowe sankcje, z roczną bezwzględną dyskwalifikacją na czele. Ty czasem Buffon i reszta będą podlegali godniejszym karom. Najpoważniejsza to półroczna dyskwalifikacja, ale w praktyce sędziowie rzadko orzekali o dłuższym niż trzy miesiące przymusowy rozbracie z boiskiem. Niedawno z tego samego paragrafu odpowiadali przez sądem sportowym Francesco Flachi (Sampdoria Genua) i Moris Carozzieri (kiedyś Sampdoria, obecnie Atlanta Bergamo), na których nałożono dwu miesięczne dyskwalifikacje. Na boisk powrócą, więc dopiero w grudniu. Na podanych nazwiskach nie wyczerpuje się lista podejrzanych, czyli tych, którzy, kiedyś ulegli pokusie gry u bukmacherów W sumie znajdują się na niej aż 43 osób) związane z calcio, w tym tak znani piłkarze jak: Vincenzo laquinta z Udinese, Czech Marek Jankulovski i Australijczyk Żeljko Kalać z Milanu oraz David Di Michele z Palermo.
Włoski faworyt
Po odbytych przesłuchaniach adwokaci Buffona byli bardzo dobrej myśli i wierzyli w to, że ich klientowi sędziowie tylko pogrożą palcem, pouczą i bez przeszkód pozwolą wykonywać zawód. Zatem 28-letni bramkarz z podstawy ku temu, aby w samej końcówce roku myśleć o bardziej przyjemnych rzeczach. We Włoszech trwa kampania, aby to właśnie z niego uczynić faworyta do zdobycia Złotej Piłki przyznawanej przez „France Football". kandydaturę forują największe trenerskie autorytety na czele z Marcello Lippim i Arrigo Sacchim, który Buffona nazwał Maradoną wśród bramkarzy. Z kolei szkoleniowiec Interu - Roberto Mancini stwierdził, że ze wszystkich piłkarzy na świecie to Buffon ma największy wpływ na wyniki meczów. Z tą opinią zgodziło się w specjalnej sondzie przeprowadzonej przez dziennik „La Gazzetta dello Sport" 35 procent czytelników. Gdyby w plebiscycie francuskiego magazynu rzeczywiście najwięcej głosów padło na Buffona, byłoby to wielkie wydarzenie. Bo oto nagrodę dostałby pierwszy bramkarz od 1963 roku, czyli od czasów Lwa Jaszyna. Poza tym odebrałby ją pierwszy w historii piłkarz reprezentujący barwy drugoligowego klubu i wreszcie - taki, który akurat może pauzować z powodu nałożonej dyskwalifikacji.
źródło: Piłka Nożna nr 44 2006
skomentuj