rgolrgolgoalkeeper logo
>
Login:
Hasło:
załóż nowe konto przypomnienie hasła
 zapamiętaj mnie
menu główne obozy bramkarskie futbolmaniacy artykuły Kącik trenera Sprzęt bramkarski Szkółki bramkarskie

Felieton: Dajmy spokój Arturowi Borucowi!

Dodał: tbiegun | 2009-07-25 21:24 | źródło:Maciej Bajorek - wiadmosci24.pl

Artur Boruc wielkim bramkarzem jest. Należy mu się ogromny szacunek za dokonania sportowe. Niestety, wiele osób o tym zapomniało. Dajmy mu spokój!

Od pewnego czasu nie potrafię pojąć „trendu” z Arturem Borucem w mało chlubnej głównej roli. Jestem fanem piłki nożnej, z zaciekawieniem nasłuchuję wieści z futbolowych aren, z niemałą ekscytacją oglądam kolejne mecze naszej reprezentacji. Interesują mnie tylko i wyłącznie sprawy boiskowe. Szkoda, że nie wszyscy tak myślą.

Artur Boruc wielkim bramkarzem jest. To nie ulega najmniejszej wątpliwości. Wielokrotnie ratował swą drużynę od utraty bramki czy wręcz kompromitującej porażki. Mówię tu zarówno o jego klubowej drużynie, Celticu Glasgow, jak i o polskiej kadrze. Szczególnie młodsza część kibiców ma jego plakaty porozwieszane nad łóżkiem.

Niestety, jak każdy piłkarz (zwłaszcza bramkarz) może przechodzić pewnie załamanie formy, gorszy okres, w którym nie broni w sposób dobry i skuteczny. Tylko, dlaczego Polacy tak szybko zapominają o jego wcześniejszych wielkich meczach? Jak wygrywa, wszyscy są z nim, w przypadku porażki zdecydowana większość kibiców sezonowych odwraca się od niego i wiesza na nim psy. Smutne.

Owszem, Artur w ostatnim czasie nie broni tak, jak naprawdę potrafi. Zawalił parę bardziej bądź mniej ważnych meczów. Puścił kilka typowych „szmat”, które nie powinny mu się przytrafić. Nie mogę zrozumieć mentalności polskich kibiców. Słabiej chroni bramkę swej drużyny, ale czy to jest powód, aby wyciągać na światło dziennie brudy życia prywatnego?

To jest tylko i wyłącznie jego sprawa. Wszyscy teraz starają się krytykować go za rozwód, porzucenie nowonarodzonego syna i żony dla pięknej(?) kochanki. Nie nam go osądzać. Dla mnie może robić w życiu prywatnym, co tylko mu się podoba. Na boisku niech swoje robi, a z butami do domu wchodzić mu nie będę. Tak, teraz słabiej spisywał się na niwie zawodowej, ale to nie jest powód „wpieprzania mu się” w życie prywatne. To są jego wybory życiowe! Nikt z nas nie zna sytuacji jaka była w jego małżeństwie.

Zbigniew Boniek dobrze kiedyś powiedział, że przez tyle lat kariery nikt mu nie mógł dobrać się do skóry, a jak został mało kompetentnym selekcjonerem, od razu hieny zabrały się do pracy. Zaczęło się mieszanie „Zibiego” z błotem. Identyczna sytuacja jest teraz z Borucem. Jego niekonwencjonalny, oryginalny styl, jak i swoboda w wyrażaniu własnych przemyśleń czy przekonań religijnych nie każdemu przypadła do gustu. Po prostu taki już jest. Wieczny „showman” i nic tego nie zmieni.

Jednak to nie jest powód, aby traktować go w taki sposób. Nasza odmiana niemieckiego „Bildu” ciągle szczyci się, że zrobi mu fotkę z alkoholem, cygarem czy kochanką. Musicie go gnoić i przy każdej nadarzającej sytuacji poniżać? Krótką mają pamięć właśnie takie osoby, które po Mundialu w 2006 roku czy Euro 2008 wychwalały go pod niebiosa.

Teraz wielu wypomni na pewno sytuację ze Lwowa, gdy podobno był w stanie nietrzeźwym. Przyznam, że też byłem zdziwiony takim obrotem sprawy. Tylko wraz z nim bawiła się większość naszej kadry (złapali tylko trzech) i paru dziennikarzy, którzy potem odpowiednio sprawę nagłośnili, a zapomnieli o swojej mało chlubnej roli w tych wydarzeniach.

Wrócę teraz do sprawy jego poczynań na niwie zawodowej. Słabszy okres w karierze nie oznacza, że zapomniał swych umiejętności! Przecież nadal wielkim bramkarzem jest. Posiada olbrzymi potencjał, który z powodu słabości jego drużyny klubowej i mizernego poziomu całej szkockiej ligi nie jest wykorzystany należycie. Faktem jest, że powinien zmienić barwy klubowe. Nie tylko dlatego, że po prostu jest za dobry na tamten klimat. Swym specyficznym stylem narobił sobie wrogów, którzy tylko czyhają na jego potknięcia i każdą najmniejszą sytuację nagłaśniają do niewyobrażalnych rozmiarów.

Moim zdaniem jest on najlepszym bramkarzem polskiej kadry. Gdy tylko popracuje nad sobą, uporządkuje te „ciekawe" aspekty życia prywatnego i wróci do dawnej formy, będzie nadal podporą naszej kadry. Zarówno Łukasz Fabiański, jak i Łukasz Załuska mogą się długo od niego uczyć. Nie możemy rezygnować z bramkarza tego kalibru, z potencjałem na międzynarodową gwiazdę sportową, a nie tylko tę na niwie „balangowej”.

Byłbym niezwykle rad, gdyby nareszcie dano mu spokój. To nie jest łatwa sytuacja, gdy prawiewszyscy są przeciwko niemu. Nie możemy zmarnować takiego skarbu narodowego. Niech Artur odejdzie z tego nieszczęsnego Celticu do lepszej drużyny z wiodącej ligi europejskiej. Tylko wtedy może pokazać te niepowtarzalne umiejętności. Jest w stanie tego dokonać.

Tekst felietonu ukazał się wcześniej w serwisie wiadomosci24.pl. Autorem jest związany z naszym serwisem Maciej Bajorek

Tagi: artur boruc,

skomentuj


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Dodał: champion_pionki | Data: 2009-10-16 16:52:01 | IP: 79.190.235.211
zgadzam sie z kolega dajmy mu spokoj niech sobie spokojnie trenuje i robi swoje bo jezeli bedzie szedl w takim kierunku jek szedl wczesniej to stanie sie napewno jednym z najlepszych bramkarzy
Dodał: pitek427 | Data: 2009-08-14 14:21:13 | IP: 83.30.107.58
Tak zgadzam się z autorem tego tekstu. Po meczu z Grecją znowu go zaczynają inni ludzie kochać. Co dla mnie jest żałosne, gdyż opuścili go w jego najcięższych momentach kariery co dla mnie jest niezrozumiałe.
Copyright © 2009 by goalkeeper.pl
All rights reserved