Dodał: tbiegun | 2006-12-28 00:00
Duma katolickiej części Glasgow
Jego poprzedni klub, Legia Warszawa przystał na roczne wypożyczenie. Właśnie w szeregach stołecznej ekipy wypłynął na szerokie wody i zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej. Miało to miejsce w rundzie jesiennej, po zakończonych Mistrzostwach w Korei i Japonii.
Początki do łatwych nie należały. Wygranie rywalizacji o miejsce w podstawowej jedenastce to nie była sprawa prosta. Jednak, wyszedł z tego problemu szczęśliwie i został pierwszym bramkarzem ekipy spod ulicy Łazienkowskiej. Po wywalczeniu miejsca w bramce udowodnił, że ma ogromny talent. Pomimo młodego wieku i braku doświadczenia w Ekstraklasie zadziwił kibiców i różnej maści fachowców. Nie tylko cechy fizyczne tak zachwycały. Przejawiał dużą odporność psychiczną, zdolności przywódcze, brak kompleksów i wiarę we własne możliwości.
Po tak udanych występach zasłużył na debiut w narodowych barwach(z Irlandią). Dopiero drugi mecz w reprezentacji był popisową partią w wykonaniu Artura. Obroniony rzut karny i wiele świetnych interwencji to momenty, w których Boruc dał słuszność powołaniu na spotkanie z USA. Po raz pierwszy, ale nie ostatni rozgorzała dyskusja w mediach, o obsadzie reprezentacyjnej bramki.
Wiele piłkarskich autorytetów opowiadało się za postawieniem na chłopaka z Siedlec. Pomimo tej kampanii to nie Boruc, a Jerzy Dudek zajął miejsce między słupkami kadry narodowej. Ten fakt zachęcił Artura do jeszcze większej pracy, niż dotychczas. Sezon poprzedzający transfer do zespołu z Glasgow był wyśmienity w jego wykonaniu. Wielokrotnie ratował stołeczną drużynę przed utratą bramki. Został wybrany najlepszym golkiperem polskiej ligi. Świetnymi występami zwrócił uwagę działaczy Celticu.
Również, w Szkocji początki do łatwych nie należały. Dośc niespodziewanie przystał na niski kontrakt i tylko roczne wypożyczenie, ale z opcją transferu definitywnego. Niska wartość uposażenia i tylko wypożyczenie było powodem nienajlepszej pozycji w szatni. Rola rezerwowego Arturowi niezbyt odpowiadała. Dopiero blamaż z Artmedią Bratysława skłonił Gordona Strachana do zmiany bramkarza. Forsowany przez szkockie media David Marshall stracił miejsce w składzie na rzecz reprezentanta Polski. Początkowo Artur nie mógł liczyć na przychylność szkockich fanów i żurnalistów. Trema w tym przypadku zniknęła. Wątpliwości co obsady bramki szybko zostały rozwiane.
Świetne interwencje zapadły w pamięć sympatyków Celticu. Artur Boruc w stu procentach wykorzystał szansę i potwierdził swoje nieprzeciętne umiejętności. Dzisiejszy skład Celticu bez Artura jest trudny do wyobrażenia. Bez wątpienia jest najlepszym bramkarzem szkockich rozgrywkach. Również, Champions League są miejscem popisów Króla Artura.
Obroniony rzut karny w meczu z Manchesterem United był pokazywany przez wszystkie europejskie stacje. Na niwie reprezentacyjnej Artur nie broni na swym normalnym, bardzo wysokim poziomie. Jako jeden z niewielu piłkarzy wrócił z niemieckiego czempionatu z podniesionym czołem. Z Niemcami rozegrał kapitalne zawody. Zabrakło kilkudziesięciu sekund do pełnej satysfakcji. W pełni potwierdził aspiracje do reprezentacyjnej bluzy z numerem jeden. Jesienią rozegrał tylko jeden mecz w kadrze, ale tym o to występem z Belgią kolejny raz udowodnił, kto ma bronić w polskiej bramce.
Swymi nieprzeciętnymi umiejętnościami zdobył serca kibiców Celticu. Także dziennikarze patrzą na niego przychylniejszym okiem, mając w pamięci jego genialne mecze. Miłość kibiców Celtów, oznacza nienawiść Rangesów. Ale tak w futbolu bywa. Jest jeszcze jeden mały problem. Czy aby Celtic Glasgow nie jest za słabym klubem dla naszego bramkarza? Czy powinien zmienić drużynę na lepszy model?
maciej91
skomentuj