Dodał: tbiegun | 2007-01-21 00:00
Czas wzlotów i upadków
Jerz
y Dudek w sierpniu 2001 roku przywdział barwy The Reds. Miało to miejsce w ostatniej chwili letniego okresu transferowego. Transfer do tego wielkiego klubu był skutkiem świetnych występów w Feyenoordzie Rotterdam. Suma odstępnego, jak i wartośc kontraktu robiła wrażenie. Pierwszy Polak zasilł szeregi ekipy z Anfield Road. Wielu przecierało oczy ze zdumienia. Sam zawodnik patrzył z optymizmem w przyszłośc. Spełniło się jego dziecięce marzenie. Szalik Liverpoolu w latach młodzieńczych wisiał nad jego łóżkiem. Jerzy wszedł na Mount Everest swoich ambicji i pragnień Poprzedni jego klub, Feyenoord Rotterdam przystał na warunki zaproponowane przez działaczy Liverpoolu i z wielkim bólem serca oddał najlepszego zawodnika w swych szeregach, a zarazem największą indywidualnośc holenderskiej Eredevisie. Jednak The Reds nie był pierwszym klubem, który starał się o parafkę na kontrakcie przez naszego rodaka. Wiele ekip swymi nieudolnymi negocjacjami i słabymi argumentami(czyt.pieniędzmi) nie sprowadziło tego świetnego zawodnika do swojego klubu. Nazwy drużyn wykazujących zainteresowanie reprezentantem mogły przysporzyc o ból głowy i nutkę podniecenia nie tylko zwykłych fanów. Mówiono o dwójce hiszpańskich gigantów, Realu Madryt i i FC Barcelonie. Niestety, z powodu pobocznych spraw Dudek nie przeprowadził się na Półwysep Iberyjdziałacze zrezygnowali z usług Dudka, gdyż inną koncepcję obsady bramki miał menadżer, sir Alex Ferguson Gdy kluby z Primiera Division podjęły decyzje o nie sprowadzeniu Jurka zainteresowanie wykazali przedstawiciele klubów z niegorszej ligi niż hiszpańska, angielskiej Premiership. Po raz kolejny pojawiały się tych największych i najbardziej utytułowanych zespołów. Na pierwszy ogień poszedł Manchester United. Jednak . Swoje postępowanie tłumaczył niskim wzrostem Jerzego. Później sprowadził Fabiena Bartheza, który jest o wiele niższy od naszego rodaka. Kolejną drużyną, która była zdesperowana w negocjacjach z holenderskim klubem był Arsenal Londyn. Arsene Wenger od dawna patrzył baczniejszym okiem na występy Jerzego. Transfer miał stać się rzeczywistością. Niestety, pojawiały się zbyt duże rozbieżności finansowe. Kolejny temat przeprowadzki upadł. Sam zawodnik tracił nadzieję, że w końcu zmieni barwy klubowe i zaspokoi swe ogromne ambicje. Po fiasku negocjacji z drużyną z Higbury do akcji wkroczyli działacze Liverpoolu. Ich desperacja była wielka, a cena nie była żadnym problemem. Szybko nakłonili Jerzego do przeprowadzki. I tak nasz rodak zasilił szeregi ekipy walczącej w angielskiej Premiership.
Dudek debiutował w Liverpoolu w meczu z Aston Villą. Niestety, debiut nie zakończył się zwycięstwem. W prawdzie Jerzy pokazał wiele ciekawych parad i zagrań, ale nie pomogło to jego drużynie w pokonaniu tego przeciętnego, jak na warunki brytyjskie przeciwnika. Jednak trzy puszczone bramki nie można zapisać na konto bramkarza. To obrońcy razili nieporadnością i wieloma popełnianymi błędami. Premierowy sezon Jerzego zakończył się tylko połowicznym sukcesem. Nasz rodak bardzo szybko przyzwyczaił się do warunków panujących w angielskiej Ekstraklasie. Wiele punktów The Reds zawdzięczają właśnie jemu. Ryzykuje stwierdzenie, że Jurek był najlepszym golkiperem występującym na Wyspach w sezonie poprzedzającym Mistrzostwa Świata w Korei i Japonii. Nietety, indywidulny sukces i satysfakcja nie przelała się na wyniki Liverpoolu. Ambicje Gerarda Houliera sięgały tryumfu w Premiership, a tymczasem tylko druga lokata. W oczach działaczy i fanów była to porażka. Po trofeum sięgnął klub, który starał się o Jurka latem, Arsenal Londyn. Londyńczycy byli wtedy nie zatrzymania.
Gerard Houlier wraz z Dudkiem ściągnął drugiego bramkarza, Chrisa Kiklanda. Ów zawodnik to reprezentant angielskiej młodzieżówki i występujący wcześniej na zapleczu Premiership. W dwudziestym peirwszym wieku Duma Albionu nie posiada zbyt dobrych fachowców od stania między słupkami. Chris był uważany przez angielskie media za największy rodzimy bramkarski talent. Właśnie z tego powodu zaczęła się nieobiektywna "kampania", która miała na celu posadzenie naszego rodaka na ławce, a występy Kirklanda w bramce Liverpoolu. Między dwoma tymi zawodnikami narodziła się niezdrowa , ale na szczęście tylko boiskowa rywalizacja. W sferze prywatnej pozostali przyjaciółmi. Nie zmienia to faktu, że angielskie brukowce utrudniały życie naszemu reprezentacyjnemu bramkarzowi. Pozbawione obiektywizmu i niesprawiedliwe artykuły i oceny pomeczowe to codzienność angielskich gazet. Nagonka skierowana przeciwko osobie Dudka nie skończyła się do dzisiaj.
Jurek po wyczerpującym debiutanckim sezonie nie miał zbyt wiele czasu na regenerację sił. Zamiast wypoczywać w ciepłych krajach pojechał na Mistrzostwa Świata. Już sam region świata, w ktorym zostanie rozegrany światowy czempionat wzbudzał wiele wątpliwości i niepokoju. FIFA postanowiła przydzielić organizację tego turnieju dwóm państwom Dalekiego Wschodu, Korei Południowej i Japonii. Odmienny język, kultura, jedzenie nie pomogły w odpowiednim przygotowaniu się do meczów. Reprezentacja Polski zakończyła swó udział tylko na fazie grupowej. Ten mało chwalebny fakt podłamał psychicznie naszego rodaka. Brak wakacji zaburzył równowagę fizyczną organizmu. Jednak początek sezonu miał całkiem niezły. Bronił na przyzwoitym poziomie. Niestety, feralny dzień meczu z Manchesterem United, 1 grudnia 2002 roku. Po katastrofalnym błędzie Jurka The Reds przegrali. Wszystkie europejskie sportowe stacje telewizyjne wielokrotnie pokazywały tą akcję. Angielskie brukowce mogły w końcu tryumfować. Prasowa nagonka przybrała na sile. Po tym mało chwalebnym spotkaniu Dudek dostał "wolne" i usiadł na ławce rezerwowych . Przez 3 miesiące nie rozegrał meczu w barwach swojego klubu. Po regeneracji sił fizycznych, jak i psychicznych był gotów wrócić do bramki. Zanotował wielki powrót. W finałowej potyczce Pucharu Ligi z Milwall Liverpool zwyciężył. Ogromną zasługę w tym zwycięstwie ma nasz bramkarz. Jego gra ocierała się o natchnienie. Do końca sezonu nie stracił miejsca między słupkami i bronił na przyzwoitym poziomie. Jednak błąd z Manchesterem pozostał w pamięci wszystkich. Po każdym słabszym meczu przypomina się dzień 1 grudnia 2002.
Sezon poprzedzający Mistrzostwa Europy był bardzo dziwny. Dla Liverpoolu był bardzo przeciętny. Zaledwie czwarta lokata to plama na honorze dla działacz, jak i zwykłych kibiców. Dla Dudka ten czas nie był udanym okresem. Gerard Houlier stosował rotację w składzie, również na pozycji bramkarza. Po ataku serca spędził wiele miesięcy na rekonwalescencji. Po powrocie nie był już tym samym człowiekiem. Coraz częściej dochodziło do kłotni między nim, a działaczami. Swoją frustrację wyładowywał na słabo spisujących się zawodnikach. Jurek nie wspomina tych "rozmów" za dobrze. Po tym nieudanym sezonie menadżer został zwolniony. Wielu piłkarzy odetchnęło z ulgą.
Wielu świetnych szkoleniowców wymieniano jako potencjalnych kandydatów, mogących przejąć schedę po Houlierze . Wybór kierownictwa klubu padł na Hiszpana Rafaela Beniteza. Bardzo szybko sprowadził swoich rodaków do nowego klubu, piłkarzy, jak i członków sztabu szkoleniowego. Istniały obawy, że Jurek może stracić miejsce w bramce. Na szczęście menadżer zaufał naszemu rodakowi. Rozgrywki Premiership nie był nazbyt udane. Słaby początek ugrunotował słabą pozycję w lidze i ciągły pościg za resztą stawki. Niestety, tylko 5 miejsce i gra tylko w Pucharze UEFA to katastrofa dla tak wielkiego klubu. Jednak The Reds nadal walczyli w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W fazie pucharowej napotkali wiele przeszkód, które przezwyciężyli. Dwumecz z Bayerem Leverskusen był dla Dudka bardzo dziwny i niestety, cechowały go dwuznaczne uczucia. Liverpool odniósł zwycięstwo w tych potyczkach. Jerzy zaprezentował bardzo wysoką formę. Wiele jego popisowych interwencji zapobiegło przegranej. Również, negatywy uwidoczniły się.Grał przeciwko swojemu przyjacielowi, Jackowi Krzynówkowi. Popełnił duży błąd podczas pierwszego meczu, w końcowych minutach. Przy niegroźnym strzale nie złapał poprawnie piłki i zawodnik Aptekarzy zdobył bramkę. Kolejnym przeciwnikiem była Stara Dama. Trudno wymienić jakieś dobitne cechy tych potyczek. Jedynym godnym wspomnienia faktem jest to , że angielski klub przeszedł do pólfinału. Kolejną drużyną, która mierzyła siły z Liverpoolem była Chelsea Londyn. W dwóch meczach padł tylko jeden gol, w tym bardzo kontrowersyjny i wątpliwy. Gra Dudka była bardzo dobra. Liverpool w finale Champions League! Niewielu fachowców , jak i zwykłych kibiców dawało jakiekolwiek szanse ekipie Liverpoolu w potyczce z AC Milanem. Pierwsza połowa meczu potwierdzała te pesymistyczne prognozy. Wynik 3-0 dla Włochów był katastrofą dla podopiecznych Rafy Beniteza. Postawa samego Dudka nie napawała nikogo dumą. Jednak dzień 25 maja 2005 roku zapisał się w historii piłki nożnej jako środa cudów. The Reds doprowadzili do remisu i dogrywki. W ostatnich chwilach dogrywki Jurek popisał się kapitalnymi dwoma interwencjami. Obronił strzał głową Szewczenki z 5 metrów, a dobitkę z jednego metra! I tak doprowadził do rzutów karnych, które przeszły do historii. Dziwne ruchy Jurka speszyły milanistów. W ten sposób Liverpool FC zdobył Puchar Mistrzów po 21 latach posuchy. Dudek Dance to znak rozpoznawczy tego finału.
Niestety, dalszy rozwój wydarzeń nie potoczył się zgodnie z pragnieniami i nadziejami Jurka i polskich kibiców. Rafa Benitez sprowadził na Anfield Road swojego rodaka, Jose Manuela Reinę. Dudek gorączkowo poszukiwał nowego klubu, ale z miernych skutkiem, gdyż na przeszkodzie stanęła kontuzja barku. W ten sposb nasz rodak usiadł na ławce rezerwowych, której nie opuścił do dzisiaj. Rozegrał tylko kila meczów. Stracił miejsce w reprezentacji na rzecz Artura Boruca. Paweł Janas pominął Dudka w powołaniach na Mistrzostwa Świata w Niemczech. Również obecny sezon Jerzy spędza na ławce rezerwoych. Niestety, gdy wchodzi na plac gry nie pokazuje swych wysokich umiejętności. Niedawne potyczki z Arsenalem to plama na jego honorze. Jego frustracja sięga zenitu. Nie chce już siedzieć na ławce. Postanowił zrezygnować z lukratywnego kontraktu i zasilić szeregi innej ekipy.
Podsumowując czas Dudka w Liverpoolu minął już rok temu. Pozostając w klubie samowolnie podpisał na siebie wyrok. Jerzy Dudek zapisał piękną kartę na Anfield Road. Jednak uwidaczniają się również spore negatywy. Rozegrał wiele wyśmienitych meczy, ale te dużo gorsze zdarzały się rzadko, ale też miały miejsce. Kibice mają w pamięci jego popisowe interwencje, jak i błędy. Reasumując był to czas wlotów i upadków.
skomentuj