rgolrgolgoalkeeper logo
>
Login:
Hasło:
załóż nowe konto przypomnienie hasła
 zapamiętaj mnie
menu główne obozy bramkarskie futbolmaniacy artykuły Kącik trenera Sprzęt bramkarski Szkółki bramkarskie
Dodał: tbiegun | 2007-02-03 00:00

Bramkarz bez układów

Od n

ajmłodszych lat Bartosz Fabiniak przejawiał niemały talent do gry w piłkę nożną. Wśród rówieśników wyróżniał się imponującymi warunkami fizycznymi. Marzył o zawodowym uprawianiu tej dyscypliny. Na świat przyszedł w Gryfinie. Jego umiejętności były zdecydowanie za wysokie, na granie tylko dla przyjemności , na podwórku z dużo słabszymi piłkarsko kolegami. Pierwsze sportowe kroki stawiał w miejscowym Energetyku. Odznaczał się wzrostem, więc przypadła mu rola golkipera, która najbardziej odpowiadała jego ambicjom i boiskowym cechom. Psychiczna siła i egoizm(oczywiście tylko na boisku) są jego przymiotami. W tym klubie przeszedł wszystkie szczeble zaczynająć od trampkarza kończąc na pierwszej druzynie. Trenerzy w szybkim czasie zorientowali się , z jakim talentem mają do czynienia. Jego pozycja w juniorskich drużynach była niepodważalna. W tym klubie przeszedł wszystkie szczeble zaczynająć od trampkarza, kończąc na pierwszej druzynie.

Występujac w IV lidze pokazał swe nieprzeciętne umiejętności. Jednak, gra w tej klasie rozgrywkowej nie zaspokojała jego ambicji. Jego wysokie umiejętności nie były proporcjonalne do kolegów z zespołu, jak i reszty zawodników z innych drużyn. Znakomite warunki fizyczne, piękne parady , ambicja i determinacja sprawiły, że zmiana ekipy stała się bardzo realna. Niestety, w tym momencie nie możemy powiedzieć o sportowym awansie. Po jednym sezonie występów w seniorskiej drużynie Energetyka zdecydował się na odejście do... Arkonii Szczecin, występującej na tym samym szczeblu rozgrywek.

W szczecińskim klubie udowodnił swe niesamowite umiejętności. Niestety, nadal nie występował w Ekstraklasie, tylko w czwartoligowym zespole. Brawurowe występy w Arkonii przysporzyły mu wielu entuzjastów jego talentu, a zmniejszyły ilość oponentów, których również nie brakowało. Coraz częściej w kontekście Fabiniaka mówiono o polepszeniu jego sytuacji klubowej. Pierwszoligowe klubu baczniejszym okiem spoglądały na jego występy. Jednak większość ekip była skazana na porażkę. Pierwszeństwo i najmocniejsze argumenty(nie mam na myśli dóbr materialnych) miała drużyna z tego samego miasta, Pogoń Szczecin. Antoni Ptak priorytetowe potraktował tego zawodnika i w niedługim czasie dopiął swego. Bartosz Fabiniak przywdział barwy klubu, ktoremu kibicował od dziecka. W końcu zasilił szeregi ekipy, występującej w Ekstraklasie.

Pobyt w tej drużynie nie przebiegał tak , jak sobie życzyli sympatycy, jak i on sam. Jedynie dwa sezony występował w klubie, będącym wizytówką piłkarskiego Szczecina. Debiutował w spotkaniu kończącym sezon 2004/2005 z wodzisławską Odrą. Owe spotkanie nie przyniosło specjalnego rozgłosu naszemu bohaterowi. Również rozgrywki 2005/2006 były naznaczone świetną grą, jak i pobytem na ławce rezerwowych. Wystąpił tylko w siedmiu spotkaniach jesiennej tury. Jednak tak mała ilość meczów pomogła w rozwoju jego kariery. Zewsząd posypywały się obiektywne pochwały. W oczach różnej maści fachowców urósł do rangi faworyta. Nie tylko kibice ze Szczecina poznali jego nazwisko. Coraz częstsze wywiady i chwalebne artykuły miały przyśpieszyć jego rozwój sportowy i rozwój. Szeptano nawet o powołaniu do reprezentacji naszego narodu, ale tylko w krajowym gronie. Niestety, nie wszystkie poczyniania Antoniego Ptaka były dla niego zbawienne. Otóż właściciel Pogonii wpadł na niezwykle kontrowersyjny , ażeby nie powiedzieć iście szatański pomysł (nie pierwszy w jego niekrótkim życiu). Tym pomysłem był zaciąg brazylijskich piłkarzy i sztabu szkoleniowego. Nie można już było mówić już o polskiej drużynie, gdyż w kadrze zespołu byli w zdecydowanej większości kopacze z kraju Kawy. Tak właśnie zakończyła się historia jego występów w Pogonii Szczecin.

Jedynym wyjściem był transfer do innego klubu. Mówiono o wielu klubach z pierwszej ligi, lecz Bartek postąpił na przekór i zrezygnował z występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zasilił szeregi lidera drugiej ligi, Widzewa Łódź(wypożyczenie). Koronnym argumentem łódzkich działaczy była osoba cenionego i świetnego trenera, Stefana Majewskiego. Będąc pod wrażeniem osiągnięć i warsztatu tego szkoleniowca, Fabiniak zdecydował się na grę w tym klubie. Zbawiennym dla jego występów w tej drużynie był dobrze przepracowany okres przygotowawczy pod okiem Józefa Młynarczyka Jego opór, pracowitość i posiadane umiejętności sprawiły, że to on na inaugurację rundy wiosennej wybiegł w pierwszym składzie lidera drugiej ligi. Chwilą słabości było spotkanie z Radomiakiem, po którym chwilowo stracił miejsce w podstawowej jedenastce, na rzecz Rusłana Meżidowa. Jego znakomita gra w bramce, jak i poczynania zawodników z pola wprowadziły Widzew ponownie do pierwszej ligi, po rocznej przerwie.

Gra w najwyższej klasie rozgrywkowej dla Fabiniaka nie była już obca, wię o tremie nie mogło być mowy. Wedle wielu faktów i przypuszczeń Bartek wygrał rywalizację z konkurentami i stanął między słupkami swojego zespołu, tym razem nie w drugiej lidze. Zmiana trenera nie zmieniła sytuacji. Michał Probież bez żadnych watpliwości postawił na wychowanka Energetyka Gryfino. W pierwszym meczu z Groclinem został uznany najlepszym aktorem tego widowiska. Jego postawa była bardzo zadowalająca i dodawała mu pewności. Niestety, życie nie zawsze toczy się wedle naszym zamierzeń i pragnień. Tak samo jest w przypadku Fabiniaka, który uległ kontuzji, wykluczającej go z gry na kilka kolejek. Po wyleczeniu urazy miał prawo mieć obawy, że pobyt na ławce rezerwowych może stać się faktem. Jednak postawa jego zmienników wyeliminowała ten problem. Rusłan Meżidow i Artur Holewiński(bronili na zmianę) nie potwierdzili pierwszoligowych umiejętności. Gra obydwóch nie była zachwycająca. Niepewność i głupio puszczone bramki byly przyczyną straty wielu punktów przez łódzki Widzew. Po powrocie do bramki Fabiniak potwierdził swe ambicje i słuszność decyzji szkoleniowca.

Przyszłość tego bramkarza jest trudna do przewidzenia. Widzew Łódź jest dobrym klubem, ale chyba za słabym dla tego zawodnika. Miejmy też na uwadze, że pobyt w łódzkim klubie jest tylko tymczasowy, gdyż Antoni Ptak tylko wypożyczył swego piłkarza. Powrót do Szczecina wydaje się bardzo mało prawdopodobny. Prezes Pogonii myśli o pozbyciu się balastu(czyt. klubu). Wątpliwe jest, aby Bartek zdecydował się na grę w kolejnym polskim zespole. Latem mówiono o zainteresowaniu niemieckiego beniamnka, Energie Cottbus. Bez wątpienia Fabiniak jest świetnym fachowcem.Może przyszedł czas na wyjazd zagraniczny?

Tekst powstał we współpracy z Kamilem Borowieckim(biografia, statystyka, pierwotny wygląd tekstu).

skomentuj


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Copyright © 2009 by goalkeeper.pl
All rights reserved